sklep z rowerami

sklep z rowerami


Widzisz wersję archiwalną wątku "sklep z rowerami" z forum pl.regionalne.warszawa




Piotr Truszczynski
8 Maj 2000, 03:00
Czesc !

    Maj = kasztany, matury, KOMUNIA.
No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
zakupienia rowerka zwanego górskim.
Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami na
rogu Zwirki i 17 stycznia.
Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??

Gdyby ktos miał namiary lub podobne problemy niech się odezwie.

Na razie

Piotrek


Paweł Ignatowicz
8 Maj 2000, 03:00

Czesc !



Cześć,

Maj = kasztany, matury, KOMUNIA.
No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
zakupienia rowerka zwanego górskim.
Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami
na rogu Zwirki i 17 stycznia.
Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??
Gdyby ktos miał namiary lub podobne problemy niech się odezwie.



Za tyle nie masz szansy kupienia nic porządnego. Życie jest brutalne i jeśli
chcesz kupić coś w miarę porządnego musisz liczyć się z wydatkiem rzędu 2000
PLN. Możesz jeszcze sprawdzić w sklepie rowerowym koło Politechniki ( obok
sklepu Mac'a ) i przy stacji Metra Ursynów - jest w czym wybierać. Jeśli
natomiast koniecznie chcesz kupić rower "górski" za około 600 PLN ..... wróć
do hipermarketu, albo pojedź na stadion ( w tym drugim miejscu kupisz nawet
lepszy sprzęt za tą cenę ) .... ale pamiętaj - rower nie zawsze = rower :-)

Pozdrawiam

Maciej Hałas
8 Maj 2000, 03:00
No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
zakupienia rowerka zwanego górskim.
Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami
na
rogu Zwirki i 17 stycznia.
Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??



No właśnie, czy ma to być rower górski, czy tylko zwany górskim? Prawdziwie
górskie rowery są drogie. Wiem, że na górskie jest moda, szpan, ale czy
naprawdę młodemu komuniście jest potrzebny porządny górski rower? Chyba
raczej wystarczy górski z wyglądu. I tak dziecko szybko z tego roweru
wyrośnie, a na dzień dzisiejszy to w 95% nie jest mu potrzebny rasowy góral.
Na marginesie przyznaję, że nie do końca rozumiem modę na górale. Na
warszawskie warunki znacznie praktyczniejszy jest rower trekingowy.
Przełożenia jak w góralu, ale lżejsza rama, cieńsze opony, błotniki,
bagażnik, światła. Oczywiście fanom trudnych tras jak najbardziej polecam
prawdziwego górala.
A jak chcesz tańszy rower, to pojedź do supermarketu Auchan lub Hit. Ze
znanych mi okolic na Powstańców Śląskich niedaleko Hali Wola jest mały
sklepik z rowerami - wybór nienajgorszy i na pewno znajdzie się coś taniego.

Maciek

RPK
8 Maj 2000, 03:00
Witam,
W sklepie GIANT przy stacji metro Ursynow jest pewien wybor rowerow
gorskich i tzw. "gorskich".

Robert

Czesc !

    Maj = kasztany, matury, KOMUNIA.
No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
zakupienia rowerka zwanego górskim.
Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami na
rogu Zwirki i 17 stycznia.
Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??

Gdyby ktos miał namiary lub podobne problemy niech się odezwie.

Na razie

Piotrek




Mariusz Kruk
8 Maj 2000, 03:00

Maciej Hałas nakibordziła:

Wiem, że na górskie jest moda, szpan, ale czy naprawdę młodemu komuniście
jest potrzebny porządny górski rower?



  IMHO  dziecku potrzebny jest porządny rower (niekoniecznie górski). Nie-
  stety to co jest w ofercie różnych super-duper-hiper-marketów ma wspólne
  z  rowerami  jedynie  założenia  konstrukcyjne. Wykonanie zazwyczaj jest
  niestety fatalne, bo idzie się na maksymalne obniżenie kosztów i "czado-
  wy" wygląd. Choć nie zawsze (ale o tym za chwilę).

Chyba raczej wystarczy górski z wyglądu.



  Ale  po  co  ?  Jak widzę na osiedlu dzieci powyciągane na za dużych dla
  nich ramach (bo przecież góralski musi być) to mi się smutno robi. Prze-
  cież taki rower jest niestabilny, niesterowny i nieporęczny. I może bar-
  dziej zniechęcić do jeżdżenia niż zachęcić.

I tak dziecko szybko z tego roweru wyrośnie, a na dzień dzisiejszy to
w 95% nie jest mu potrzebny rasowy góral.



  Tu  masz  rację.  Niestety dziecko dość szybko rośnie i po pewnym czasie
  rower trzeba po prostu zmienić. Kiedyś  była  naturalna  ewolucja  Peli-
  kan-Wigry-"kolarka". Teraz trochę się to zmieniło.

Na marginesie przyznaję, że nie do końca rozumiem modę na górale.



No tak faynie wyglondajom, nie ?

Na warszawskie warunki znacznie praktyczniejszy jest rower trekingowy.



Hę ?

Przełożenia jak w góralu, ale lżejsza rama, cieńsze opony, błotniki,
bagażnik, światła.



Gdzie ? Kto ?
Chyba  mylisz  rower trekkingowy (czyli rower turystyczny (czyli coś jak
stary dobry Orkan czy Meteor)) z rowerem Crossowym (czyli właśnie  takim
czymś  pomiędzy  góralem a trekkingiem - czyli koła 28", osprzęt "góral-
ski", trochę inna geometria ramy)

Natomiast co do samego kupowania roweru dla dziecka...
Przede  wszystkim żeby kupno roweru miało jakiś sens, rower musi być ku-
piony dla konkretnego dziecka (to znaczy że idziesz z dzieckiem do skle-
pu, przymierzasz go do ramy, patrzysz czy nie jest za duża itd.). Nie ma
mowy o kupieniu rowerka w sklepie, zawinięciu go w papier i  ma  dziecko
prezent.

Jeśli natomiast chodzi o rowery z supermarketów...
Klasa cenowa tak do jakichś 500 zł - zapomnij. Te rowery mają komponenty
zbierane nie wiadomo skąd. Czasami wręcz  mogą  być  niebezpieczne  (np.
plastikowe szczęki V-Brake'ów).

Klasa cenowa 600-800 zł - można by pewnie od biedy znaleźć jakiś w miarę
przyzwoity rower ale... Za niewiele większe pieniądze  można  już  kupić
tani rower markowy który jest zazwyczaj na lepszych komponentach niż ro-
wery supermarketowe. Wprawdzie niby tu mamy przerzutki Shimano Tourney i
tu  też,  ale w supermarketowym mamy przerzutki z jakichś zrzutów z grup
sprzed dwóch lat, w firmowym rowerze mamy sprzęt  nowy.  Ponadto  rowery
supermarketowe  zazwyczaj mają znaczek Shimano na przerzutce przedniej i
tylnej (bo to się zauważa) natomiast cała reszta osprzętu  (piasty,  su-
port  itd.)  jest  niewiadomego pochodzenia (chociaż nie oszukujmy się w
przypadku roweru firmowego też nie jest tu genialnie, ale wydaje się być
znacząco lepiej).

I  generalnie rower powinien mieć jak najbardziej klasyczną ramę. Należy
się jak ognia wystrzegać wszelkich amortyzatorów i innych tego typu  wy-
nalazków w tej klasie rowerów.

Podsumowując:  Jeżeli  bardzo się nachodzisz, jesteś w stanie znaleźć za
całkiem niewielkie pieniądze rower który nie rozsypie się za 100 km  ale
musisz się liczyć z tym że nie będzie to cud techniki, a w ogóle to naj-
lepiej rower wybierać z kimś kto się na tym zna.

Pozdrawiam
PS:  I  nie  licz na to że nowo kupiony rower będzie sensownie poskłada-
ny/poregulowany/etc.

Kaja
9 Maj 2000, 03:00

Czesc !

    Maj = kasztany, matury, KOMUNIA.
No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
zakupienia rowerka zwanego górskim.
Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami na
rogu Zwirki i 17 stycznia.
Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??

Gdyby ktos miał namiary lub podobne problemy niech się odezwie.

Na razie

Piotrek



Pojedź na bazarek na Sadybę (Powsińska/ Bonifacego).Tam są całkiem fajne rowery
w tych cenach, które Ciebie interesują.Nie wiem jaki jest asortyment na dzień
dzisiejszy, bowiem już tam nie byłam z miesiąc.
Pozdrawiam
Kaja

Kaja
9 Maj 2000, 03:00

Za tyle nie masz szansy kupienia nic porządnego. Życie jest brutalne i jeśli
chcesz kupić coś w miarę porządnego musisz liczyć się z wydatkiem rzędu 2000
PLN. Możesz jeszcze sprawdzić w sklepie rowerowym koło Politechniki ( obok
sklepu Mac'a ) i przy stacji Metra Ursynów - jest w czym wybierać. Jeśli
natomiast koniecznie chcesz kupić rower "górski" za około 600 PLN ..... wróć
do hipermarketu, albo pojedź na stadion ( w tym drugim miejscu kupisz nawet
lepszy sprzęt za tą cenę ) .... ale pamiętaj - rower nie zawsze = rower :-)

Pozdrawiam


Piotr Gogolewski
9 Maj 2000, 03:00


| Czesc !

Cześć,

| Maj = kasztany, matury, KOMUNIA.
| No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
| zakupienia rowerka zwanego górskim.
| Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami
| na rogu Zwirki i 17 stycznia.
| Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
| Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??
| Gdyby ktos miał namiary lub podobne problemy niech się odezwie.

Za tyle nie masz szansy kupienia nic porządnego. Życie jest brutalne i jeśli
chcesz kupić coś w miarę porządnego musisz liczyć się z wydatkiem rzędu 2000



[...]
Co Ty pie%^$^* za przeproszeniem? Jeśli jesteś miłośnikiem `napisów po
1k zł na ramie' - ok, ale nie wciskaj że wszystkim potrzebne są takie graty
(szczególnie że te droższe modele mają części aluminiowe bądź z niezbyt
grubej stali, które lekkie może i są ale z wytrzymałością - liczoną
w latach użytkowania - jest kiepsko. Napiszę więcej: jest źle.) Za 800
pln spokojnie można nabyć rower w `normalnym' sklepie (a nie `produkt
roweropodobny' jak to mają w supermarketach. Tylko trzeba się trochę
rozejrzeć. Na Żwirki to akurat tanich raczej nie będą mieli.

-{        Bieżący dysk nie jest już być prawidłowy       (MSDOS) }-

Piotr Truszczynski
9 Maj 2000, 03:00
Dzieki za adres strony.
Bardzo sie przyda.
 -:)

Piotrek

pln spokojnie można nabyć rower w `normalnym' sklepie (a nie `produkt
roweropodobny' jak to mają w supermarketach. Tylko trzeba się trochę
rozejrzeć. Na Żwirki to akurat tanich raczej nie będą mieli.

-{        Bieżący dysk nie jest już być prawidłowy       (MSDOS) }-



Piotr Gogolewski
9 Maj 2000, 03:00

Witam,
W sklepie GIANT przy stacji metro Ursynow jest pewien wybor rowerow
gorskich i tzw. "gorskich".



Może uściślijmy: w takim przypadku MSZ w cudzysłów należałoby przede
wszystkim brać wyraz `rowerów'.

Czyli

W sklepie GIANT przy stacji metro Ursynow jest pewien wybor "rowerow"



[...]
a "rowery" od rowerów różnią się lepianka od ceglanego domu...

Smokun
9 Maj 2000, 03:00

pelikanflamingsprint2wagant :-)))
pozdrawiam

Paweł Ignatowicz
9 Maj 2000, 03:00

Polecasz mu pewnie zakup kradzionego roweru.(Na Stadionie)
Tak sobie myślę,że rok temu zlodziej tam pewnie sprzedał mój piękny rower.
Nikt takiego pieknego roweru nie miał (przynajmniej u nikogo takiego samego
roweru nie widziałam)



Nie miałem na myśli kradzionych rowerów. Czasem na stadionie można kupić
nowy rower za rozsądną cenę ( stoją sobie panowie i mają po 20 - 30
identycznych rowerów ). Problem tylko w tym, że w takim rowerze od razu na
początku jest do wymiany osprzęt :-(

Pozdrawiam

Paweł Ignatowicz
9 Maj 2000, 03:00

Co Ty pie%^$^* za przeproszeniem? Jeśli jesteś miłośnikiem `napisów po
1k zł na ramie' - ok, ale nie wciskaj że wszystkim potrzebne są takie graty
(szczególnie że te droższe modele mają części aluminiowe bądź z niezbyt
grubej stali, które lekkie może i są ale z wytrzymałością - liczoną
w latach użytkowania - jest kiepsko. Napiszę więcej: jest źle.




Za 800
pln spokojnie można nabyć rower w `normalnym' sklepie (a nie `produkt
roweropodobny' jak to mają w supermarketach. Tylko trzeba się trochę
rozejrzeć.



Za 800 PLN spokojnie porządny rower ? To ja przepraszam ... :-(

Marcin Tracz
9 Maj 2000, 03:00

Czesc !

    Maj = kasztany, matury, KOMUNIA.
No i stało się. Jak każdy dobry tatus chrzestny zostałem zobowiązany do
zakupienia rowerka zwanego górskim.
Byłem w róznych supershitach oraz w jednym sklepie z prawdziwymi rowerami na
rogu Zwirki i 17 stycznia.
Tylko że najtańszy bike jaki tam zauważylem byl za 999.
Czy naprawde nie ma nic porzadnego za troche mniej, 600-800 zł ??

Gdyby ktos miał namiary lub podobne problemy niech się odezwie.

Na razie

Piotrek



        Ja polecam sklep na ul. Gibalskiego zaraz przy Okopowej i Zytniej u
Romka Skuczynskiego

Maciej Hałas
10 Maj 2000, 03:00
Wygląda na to że rzeczywiście znasz się na rowerach. Piszesz jak ekspert. Ja
natomiast jestem starym praktykiem zobacz
(http://priv4.onet.pl/wa/m_halas/hobby/hobby.htm,
http://priv4.onet.pl/wa/m_halas/hobby/rower/rower.htm  Przepraszam za onet.
Niedługo przenoszę się na www.geocities.com bo jakość serwisu onet jest
coraz gorsza).

 Jeśli natomiast chodzi o rowery z supermarketów...

Klasa cenowa tak do jakichś 500 zł - zapomnij. Te rowery mają komponenty
zbierane nie wiadomo skąd. Czasami wręcz  mogą  być  niebezpieczne  (np.
plastikowe szczęki V-Brake'ów).



Nie rozumiem, dlaczego tak wściekasz się na rowery z supermarketu. Zgadza
się, że jakość tych rowerów ogólnie jest kiepska. Ale wszystkie przypadki
należy rozpatrywać indywidualnie. Przeciętny rowerzysta, to niedzielny
rowerzysta. większość (60%?) nie przejeżdża więcej niż 200 km w ciągu roku.
(50 razy w ciągu roku parę rundek po podwórzu i z 10 razy większy wypad
(10km)). Dla takich typów rower z supermarketu to zupełnie rozsądna
maszyna...
PS:  I  nie  licz na to że nowo kupiony rower będzie sensownie poskłada-
ny/poregulowany/etc.



...oczywiście po wyregulowaniu. W takich warunkach trzy sezony powinno takie
cudo wytrzymać. Rower, który kupiłem swojej żonie wytrzymał już więcej.
Gdybym jeździł na nim ja, to najpewniej nie wytrzymał by połowy sezonu. Moja
żona to niedzielna cyklistka - trudno ją wyciągnąć na rower. Jeśli ktoś
jeździ więcej, to rzeczywiście trzeba pomyśleć o lepszym sprzęcie.
Oczywiście jestem za markowymi rowerami, ale dla tych którym są one
potrzebne. Ale po co kupować markowy rower komuś, kto będzie go trzymał w
komórce?

Klasa cenowa 600-800 zł - można by pewnie od biedy znaleźć jakiś w miarę
przyzwoity rower ale... Za niewiele większe pieniądze [ciach]



Te pieniądze to już całkiem spory wydatek dla wielu chrzestnych. Tak więc
dużo zależy od latorośli, dla której tenże rower kupujemy. I do różnych
przypadków podchodzić różnie.

Maciek

Piotr Gogolewski
11 Maj 2000, 03:00


| Co Ty pie%^$^* za przeproszeniem? Jeśli jesteś miłośnikiem `napisów po
| 1k zł na ramie' - ok, ale nie wciskaj że wszystkim potrzebne są takie graty
| (szczególnie że te droższe modele mają części aluminiowe bądź z niezbyt
| grubej stali, które lekkie może i są ale z wytrzymałością - liczoną
| w latach użytkowania - jest kiepsko. Napiszę więcej: jest źle.



Nie, doświadczenia. Moje i innych. Np. w takich składakach nie trzeba
wymieniać co 2 lata kierownicy (jak to ma miejsce w `cudach techniki').
Powiem więcej: po 20-tu latach (używania a nie stanie w piwnicy) też nie ma
takiej potrzeby (czasem nawet sam jeżdżę na takowym).

| Za 800
| pln spokojnie można nabyć rower w `normalnym' sklepie (a nie `produkt
| roweropodobny' jak to mają w supermarketach. Tylko trzeba się trochę
| rozejrzeć.

Za 800 PLN spokojnie porządny rower ? To ja przepraszam ... :-(



Jaaasne. Roweru do jazdy tylko w czasie słonecznej pogody i w dzień (brak
błotników i oświetlenia - na co komu taki rower, na wystawę?) oraz
szpanerskich aluminiowych części i napisu na ramie za tą cenę nie
dostaniesz. Dostaniesz za to całkiem dobry rower turystyczny czy miejski.

Paweł Ignatowicz
11 Maj 2000, 03:00

Jaaasne. Roweru do jazdy tylko w czasie słonecznej pogody i w dzień (brak
błotników i oświetlenia - na co komu taki rower, na wystawę?) oraz
szpanerskich aluminiowych części i napisu na ramie za tą cenę nie
dostaniesz. Dostaniesz za to całkiem dobry rower turystyczny czy miejski.



Tak, tylko zauważ, że mowa była o " w miarę porządnym rowerze górskim " :-)

Pozdrawiam

Mariusz Kruk
11 Maj 2000, 03:00

Maciej Hałas nakibordziła:

Nie rozumiem, dlaczego tak wściekasz się na rowery z supermarketu. Zgadza
się, że jakość tych rowerów ogólnie jest kiepska. Ale wszystkie przypadki
należy rozpatrywać indywidualnie.




Przeciętny rowerzysta, to niedzielny rowerzysta. większość (60%?) nie
przejeżdża więcej niż 200 km w ciągu roku.  (50 razy w ciągu roku parę
rundek po podwórzu i z 10 razy większy wypad (10km)). Dla takich typów
rower z supermarketu to zupełnie rozsądna maszyna...



Jakoś jednak nie mam zaufania do rzeczy składanych na chybił trafił.
Poza  tym  niektóre  komponenty  naprawdę mogą się przyczynić do niebez-
piecznych sytuacji w czasie jazdy na takim rowerze.  Plastikowe  szczęki
hamulcowe nie zapewniają wystarczającej siły hamowania (gną się), że nie
wspomne już o tym że niektóre ramy nie wyglądają  zbyt  solidnie  (gruba
rura  górna, która przed główką ramy nagle zwęża się w dwa razy mniejsze
jajo (w sensie przekrój)).

Oczywiście jestem za markowymi rowerami, ale dla tych którym są one
potrzebne. Ale po co kupować markowy rower komuś, kto będzie go trzymał w
komórce?



Jasne, ale zauważ że jednak dzieci dość mocno (wbrew pozorom) katują rowery.

Te pieniądze to już całkiem spory wydatek dla wielu chrzestnych. Tak więc
dużo zależy od latorośli, dla której tenże rower kupujemy. I do różnych
przypadków podchodzić różnie.



I tutaj zgadzam się w całej rozciągłości.

Pozdrawiam

MSF
11 Maj 2000, 03:00

Jaaasne. Roweru do jazdy tylko w czasie słonecznej pogody i w dzień (brak
błotników i oświetlenia - na co komu taki rower, na wystawę?) oraz
szpanerskich aluminiowych części i napisu na ramie za tą cenę nie
dostaniesz. Dostaniesz za to całkiem dobry rower turystyczny czy miejski.



po takiej wypowiedzi mogę tylko powiedzieć- masz powyżej 40 lat, nie
nawidzisz robić rzeczy, które dostarczają andrenaliny,
np. wypad na kolejkę górską nie wchodzi w żadnym wypadku w grę (już nie
wspomnę o bungie jump)

JEDNYM SŁOWEM ZGRZYBIAŁY FACET !!!!

jeśli nawet nie zgadza się wiek to po prostu wcześnij zgrzybiałeś niż to
ustawa przyjmuje....

A tak na temat to:
miałem okazję podróżować tymi twoimi "całkiem dobrymi" rowerkami
turystycznymi z wszelkimi, niezastąpionymi i obowiązkowymi elementami,
takimi jak:  tonowe zderzaki, dzwonki, lusterka, bagażniki torby po obu
stronach koła, lampkach itp...
jeśli chodzi o jazdę to można to porównać tak:
góral (o którym pisze Paweł Ignatowicz) to Porsche
twój wychwalany rowerek to Fiat 125p
Jazda takim "turystycznym" nie sprawia ŻADNEJ przyjemności - ciężkie to i
ciągle tylko trzeba się martwić, żeby nie uderzyć błotnikiem w drzewo, bo
się jeszcze lampa zbije itd.
Nie wiem jak ty, ale ja nie wychodze na przejażdżkę rowerem gdy pada deszcz,
a jazda w nocy też nie sprawia większej przyjemności (jeśli nie wiesz to
istnieją już lampy do górala, które są na baterie, a poza tym łatwo się je
montuje i demontuje - nie trzeba wozić ze sobą dynama...
No, ale w końcu jak lubisz jeździć nocą w deszczu to ja ci nie zabronie,
tylko nie mów innym, że osprzęt do tego typu jazdy jest każdemu potrzebny...
PS
w temacie było wyraźnie podane, że rowerek ma otrzymać dziecko w wieku ok.
11 lat, i nie sądze, że taki rower "turystyczny będzie mu potrzebny; jak
sobie to wyobrażasz ?! rodzice mu pozwolą jeżdzić w deszcz lub w nocy (lub
gdzieś dalej?) - NIE będzie jeździło w dzień i to w słonecznej porze....

regards
MSF
http://www.pl.z.pl

Piotr Gogolewski
11 Maj 2000, 03:00


| Jaaasne. Roweru do jazdy tylko w czasie słonecznej pogody i w dzień (brak
| błotników i oświetlenia - na co komu taki rower, na wystawę?) oraz
| szpanerskich aluminiowych części i napisu na ramie za tą cenę nie
| dostaniesz. Dostaniesz za to całkiem dobry rower turystyczny czy miejski.

Tak, tylko zauważ, że mowa była o " w miarę porządnym rowerze górskim " :-)



Ile procent posiadaczy rowerów górskich naprawdę potrzebuje (tj. korzysta
z możliwości jakie one zapewniają) takowych rowerów? 10%? Pewnie mniej.
Dla reszty wystarczyłby zwykły turystyczny, tylko oni o tym nie wiedzą. :-)

Maciej Hałas
12 Maj 2000, 03:00
Zdzisiu,
podejmuję z tobą polemikę, pomimo, że to akurat nie mojego posta
przyczepiasz się, ale widzę, że jesteś jeszcze młokos i niewiele wiesz o
życiu. Nie wszyscy użytkownicy rowerów są sobie równi. Gdyby tak było, to
nie byłoby różnych rowerów. Zwróć uwagę, że są jednak rowery wyścigowe,
rowery turystyczne, a także rowery miejskie, którymi ludzie jeżdżą do pracy,
czy po zakupy. Ten ostatni typ jest bardzo popularny na zachodzie. Ja mam 35
lat. Sporo jeżdżę na rowerze. Dojeżdżam na nim do pracy. A ponadto lubię
długie wycieczki. Mam przyzwoity rower turystyczny. Dobrze sprawdza się na
szosie. W terenie też. W warunkach ekstremalnych, po bezdrożach raczej nie
jeżdżę.

po takiej wypowiedzi mogę tylko powiedzieć- masz powyżej 40 lat, nie
nawidzisz robić rzeczy, które dostarczają andrenaliny,



1) Nie wszyscy są od adrenaliny uzależnieni. Zwróć uwagę, że wątek zaczął
się od roweru dla dziecka pierwszokomunijnego. 99,9% nie jest uzależnione.
2) To, że ktoś ma powyżej 40 lat o niczym jeszcze nie świadczy. Czas zasuwa
i ani spojrzysz jak za 20 lat dzisiejszy pampersiak, którego nie zauważasz
nazwie cię starcem.

np. wypad na kolejkę górską nie wchodzi w żadnym wypadku w grę (już nie



wspomnę o bungie jump)
3) Czemu nie. Lubię kolejki górskie. Skakanie na linie? Nie próbowałem, ale
mógłbym spróbować.

JEDNYM SŁOWEM ZGRZYBIAŁY FACET !!!!



4) Niekoniecznie wszyscy, którzy nie zgadzają się z twymi poglądami są
zgrzybiali.
jeśli nawet nie zgadza się wiek to po prostu wcześnij zgrzybiałeś niż to
ustawa przyjmuje....



5) Rzeczywiście, wielu 20 latków to już zgrzybiali ludzie. Potrafią tylko
siedzieć przy komputerze i poruszać dżojstikiem. Natomiast 10 kilometrowy
spacer czy 100 kilometrowa przejażdżka na rowerze leży daleko poza ich
zasięgiem.

A tak na temat to:
miałem okazję podróżować tymi twoimi "całkiem dobrymi" rowerkami
turystycznymi z wszelkimi, niezastąpionymi i obowiązkowymi elementami,
takimi jak:  tonowe zderzaki, dzwonki, lusterka, bagażniki torby po obu
stronach koła, lampkach itp...



6) Tonowe zderzaki? A co to takiego? Co do pozostałych to jest to sprzęt
często przydatny. Na tak wyposażonym rowerze dojechałem do Włoch (bynajmniej
nie tych w granicach Warszawy). Takim rowerkiem górskim, bez bagażnika i bez
sakw daleko bym nie zajechał. Chyba, że ktoś jechałby za mną samochodem i
wiózł wszystkie potrzebne akcesoria (namiot, śpiwór i inne).

jeśli chodzi o jazdę to można to porównać tak:
góral (o którym pisze Paweł Ignatowicz) to Porsche
twój wychwalany rowerek to Fiat 125p



7) I co masz przeciwko Fiatowi 125p? Sportowy Porsche niewątpliwie jest
lepszy na wyścig, ale nie wszyscy są wyścigowcami. Duży fiat jest tańszy, co
nie bez znaczenia i bardziej pakowny niż dwumiejscowy sportowy samochód, co
też często ma znaczenie. No właśnie, wszystko zależy do czego danego sprzętu
chce się używać. Gdyby wszyscy użytkownicy samochodów mieli identyczne
potrzeby nie trzeba by było tylu różnych modeli.

Jazda takim "turystycznym" nie sprawia ŻADNEJ przyjemności - ciężkie to



ciągle tylko trzeba się martwić, żeby nie uderzyć błotnikiem w drzewo, bo

się jeszcze lampa zbije itd.



8) Tobie nie, ale nie tylko ty jeden jesteś na świecie. Nie wszyscy jeżdżą
po drzewach.

Nie wiem jak ty, ale ja nie wychodze na przejażdżkę rowerem gdy pada



deszcz,

9) Ja też na ogół nie. A co, kiedy deszcz złapie cię w trakcie? Jeśli jesteś
koło domu, to pół biedy. A co jeśli jesteś 100 km od domu? Zdarzało mi się i
tak...

a jazda w nocy też nie sprawia większej przyjemności



10) A mi owszem.

(jeśli nie wiesz to
istnieją już lampy do górala, które są na baterie, a poza tym łatwo się je
montuje i demontuje - nie trzeba wozić ze sobą dynama...



11) Ja wiem. Ale te lampy są kiepskie. Nadają się jako światła pozycyjne,
ale porządny reflektor z dynamem naprawdę potrafi oświecić drogę duuużo
lepiej.

No, ale w końcu jak lubisz jeździć nocą w deszczu to ja ci nie zabronie,
tylko nie mów innym, że osprzęt do tego typu jazdy jest każdemu



potrzebny...

12) Masz rację. Nie jest potrzebny wszystkim.

PS
w temacie było wyraźnie podane, że rowerek ma otrzymać dziecko w wieku ok.
11 lat,  i nie sądze, że taki rower "turystyczny będzie mu potrzebny; jak
sobie to wyobrażasz ?! rodzice mu pozwolą jeżdzić w deszcz lub w nocy (lub
gdzieś dalej?) - NIE będzie jeździło w dzień i to w słonecznej porze....



13) Komunia to na ogół 9 lat. Tym bardziej masz rację. Ale błotniki przydają
się nie tylko do jazdy w deszczu. Przejazd przez kałużę bez błotników to
pochlapanie ubrania. A czasami trudno jest ominąć dużą kałużę.

Maciek

Jacek Olobry
12 Maj 2000, 03:00

Zdzisiu,
podejmuję z tobą polemikę,....



Tak BTW ta dyskusja zakrawa na news:pl.rec.rowery wiec NTG!

PaJacek

MSF
13 Maj 2000, 03:00
Edku...
nie będę się z tobą kłucił i spierał...
ty lubisz co innego niż ja i tyle...
wolisz spokojną przejażdżkę 100 km na rowerku,
ja natomiast wolę się wybrać na krótszą, ale za to efektywniejszą...
Poprostu masz bliżej końca życia niż początku, ja odwrotnie...:-)
podyskutowałby więcej, ale mam niedługo egzaminy...

PS
wiem, że masz 35 lat i pewnie nie za bardzo się interesujesz co robią
dzieciaki w wieku 10 lat, ale może czasami zwróć uwagę...

rowery takie jak kiedyś Wigry 3, czy reksio, ze wszelkimi błotnikami,
zderzakami, dynamami są przez nich nie lubiane...
m. in. dlatego tak jak już pisałem...

PS2

nie zawsze trzeba patrzyć na praktyczność... a widzę, że ty i poprzednik tak
robicie (i to sugeruje 40 lat)...

To jest takie podejście - zamiast kupić samochód sportowy, lepiej kupic
jakieś pojemne kombi dla calej rodzinki i ew. jak trzeba bedzie to sie i
przewiezie lodówke, pralke itp.
KURDE, 40-LATKI, nie patrzcie na wszystko w ten sposób !!! (gdzie mozna to
można, ale nie zawsze...)

Paweł Ignatowicz
13 Maj 2000, 03:00

| Jaaasne. Roweru do jazdy tylko w czasie słonecznej pogody i w dzień (brak
| błotników i oświetlenia - na co komu taki rower, na wystawę?) oraz
| szpanerskich aluminiowych części i napisu na ramie za tą cenę nie
| dostaniesz. Dostaniesz za to całkiem dobry rower turystyczny czy miejski.
| Tak, tylko zauważ, że mowa była o " w miarę porządnym rowerze górskim "



:-)

Ile procent posiadaczy rowerów górskich naprawdę potrzebuje (tj. korzysta
z możliwości jakie one zapewniają) takowych rowerów? 10%? Pewnie mniej.
Dla reszty wystarczyłby zwykły turystyczny, tylko oni o tym nie wiedzą. :-)



To samo można by powiedzieć na przykład o komputerach, samochodach i innych
sprzętach elektronicznych. Poza tym lepszy sprzęt zawsze spełnia lepiej
nawet niewygórowane wymagania co do niego i nawet wtedy gdy się wykorzystuje
owe 10% możliwości jakie w nim drzemią ...

Piotr Gogolewski
14 Maj 2000, 03:00


| | Jaaasne. Roweru do jazdy tylko w czasie słonecznej pogody i w dzień (brak
| | błotników i oświetlenia - na co komu taki rower, na wystawę?) oraz
| | szpanerskich aluminiowych części i napisu na ramie za tą cenę nie
| | dostaniesz. Dostaniesz za to całkiem dobry rower turystyczny czy miejski.

| Tak, tylko zauważ, że mowa była o " w miarę porządnym rowerze górskim "
:-)

| Ile procent posiadaczy rowerów górskich naprawdę potrzebuje (tj. korzysta
| z możliwości jakie one zapewniają) takowych rowerów? 10%? Pewnie mniej.
| Dla reszty wystarczyłby zwykły turystyczny, tylko oni o tym nie wiedzą. :-)

To samo można by powiedzieć na przykład o komputerach, samochodach i innych
sprzętach elektronicznych. Poza tym lepszy sprzęt zawsze spełnia lepiej
nawet niewygórowane wymagania co do niego i nawet wtedy gdy się wykorzystuje
owe 10% możliwości jakie w nim drzemią ...



Z tymi rowerami to raczej jak z używaniem Windows 95/98 na
czteroprocesorowej maszynce... i na ch* ci te możliwości? (oczywiście napis
na obudowie jest ładny... ale czy dzięki temu będę lepiej pracował
na takim sprzęcie?) :-)

MSF
14 Maj 2000, 03:00

Z tymi rowerami to raczej jak z używaniem Windows 95/98 na
czteroprocesorowej maszynce...



zły przykład !!!

to raczej jak jazda maluszkiem 80 km/h, a jazda mercedesem 80 km/h

i też powiesz, że po ch... ci ten mercedes, skoro jeździsz tylko 80 km/h
(czyli nie wykorzystujesz całej mocy merca) ?!?!

regards
MSF
http://www.pl.z.pl

Marcin Jagodzinski
14 Maj 2000, 03:00

| Z tymi rowerami to raczej jak z używaniem Windows 95/98 na
| czteroprocesorowej maszynce...

zły przykład !!!

to raczej jak jazda maluszkiem 80 km/h, a jazda mercedesem 80 km/h

i też powiesz, że po ch... ci ten mercedes, skoro jeździsz tylko 80 km/h
(czyli nie wykorzystujesz całej mocy merca) ?!?!



On Ci powie po ch* Ci maluch, jak możesz jeździć rowerem ;-)

Paweł Ignatowicz
14 Maj 2000, 03:00

| Z tymi rowerami to raczej jak z używaniem Windows 95/98 na
| czteroprocesorowej maszynce...
zły przykład !!!



Zgadza się. Przykład z W9x i czteroprocesorową maszynką nie jest zbyt
trafny.

to raczej jak jazda maluszkiem 80 km/h, a jazda mercedesem 80 km/h
i też powiesz, że po ch... ci ten mercedes, skoro jeździsz tylko 80 km/h
(czyli nie wykorzystujesz całej mocy merca) ?!?!



Bardzo dobry przykład. O to mi właśnie chodziło, ale myślałem, że Piotr od
razu w ten sposób pomyśli ...

Pozdrawiam

Paweł Ignatowicz
14 Maj 2000, 03:00

| i też powiesz, że po ch... ci ten mercedes, skoro jeździsz tylko 80 km/h
| (czyli nie wykorzystujesz całej mocy merca) ?!?!
On Ci powie po ch* Ci maluch, jak możesz jeździć rowerem ;-)



... 80 km/h ;-)

MSF
15 Maj 2000, 03:00

On Ci powie po ch* Ci maluch, jak możesz jeździć rowerem ;-)



:-D

regards
MSF
http://www.pl.z.pl

Maciej Hałas
15 Maj 2000, 03:00
Zdzisiu,
Piszę tak, bo ukrywasz się za jakimś pseudonimem.

Edku...



Niech ci będzie, choć ja swojego imienia nie ukrywam.

nie będę się z tobą kłucił i spierał...
ty lubisz co innego niż ja i tyle...
wolisz spokojną przejażdżkę 100 km na rowerku,



No właśnie, nie każdy musi lubić to samo. Poza tym wolę przejażdżki 100
km, na przykład 200 km w ciągu dnia (mój rekord to 300). To już naprawdę nie
jest spokojna przejażdżka.

ja natomiast wolę się wybrać na krótszą, ale za to efektywniejszą...



Ok. Masz prawo. Ja też czasami lubię przejechać się krótko i efektywnie...

Poprostu masz bliżej końca życia niż początku, ja odwrotnie...:-)



Tego nie wie nikt. Jako młody człowiek masz większe szanse, ale nigdy nic
nie wiadomo... Ja mam nadzieję żyć więcej niż 70 lat, a tobie może
przydarzyć się coś przykrego już pojutrze. Nie życzę ci niczego złego, ale
śmierć nie wybiera. Dla mnie wielkim przeżyciem było uczestnictwo w
pogrzebie kolegi. W sumie mało go znałem, ale nosiliśmy to samo imię, i
urodziliśmy się tego samego dnia. On zginął w wypadku motocyklowym w dniu
naszych 20 urodzin.

podyskutowałby więcej, ale mam niedługo egzaminy...



Powodzenia.

wiem, że masz 35 lat i pewnie nie za bardzo się interesujesz co robią
dzieciaki w wieku 10 lat, ale może czasami zwróć uwagę...
rowery takie jak kiedyś Wigry 3, czy reksio, ze wszelkimi błotnikami,
zderzakami, dynamami są przez nich nie lubiane...
m. in. dlatego tak jak już pisałem...



Wiem co robią dzieciaki w wieku 10 lat. Obserwuję też jak jeżdżą. Duża ich
część nie ma pojęcia o stosowaniu przerzutki. Wielu jeździ wyłącznie po
równym. Po co takimu porządny góral? Nie mówię oczywiście o wszystkich. Jak
takie dziecko chce mieć górala z bajerami, to w porządku, gdy nie są to
bajery drogie. Chyba, że rodziców (chrzestnych, czy innych sponsorów) stać
na szarganie pieniędzmi.
Moja młodsza kuzynka usiłowała mnie kiedyś przekonać, że ona w domu to ma
lepszy rower. Rzeczywiście. Jej rower ładnie wyglądał, bo był pięknie polaki
erowany, ale ogólnie rzecz biorąc kiepski. A rower, który zastała u dziadków
był stary i odrapany. Niemniej był wyregulowany, nasmarowany i chodził jak
złoto. Wiele dzieciaków zwraca uwagę nie na duszę roweru, tylko na blichtr i
bajery. Prawdę mówiąc dotyczy to nie tylko dzieci.

nie zawsze trzeba patrzyć na praktyczność... a widzę, że ty i poprzednik
tak
robicie (i to sugeruje 40 lat)...



Nie zawsze. Trzeba też w życiu odrobiny szaleństwa. Niemniej regułą jest, że
szaleństwa są cechą młodości.

To jest takie podejście - zamiast kupić samochód sportowy, lepiej kupic
jakieś pojemne kombi dla calej rodzinki i ew. jak trzeba bedzie to sie i
przewiezie lodówke, pralke itp.



A po co mi sportowy samochód? Ja nie chcę nigdzie ścigać się. Rajdowcem nie
jestem, a ściganie się na ulicach to niebezpieczne narażanie siebie i
INNYCH. Rowerem czasami ścigam się i wielu młodzików zostawiam w tyle.

KURDE, 40-LATKI, nie patrzcie na wszystko w ten sposób !!! (gdzie mozna to
można, ale nie zawsze...)



 Porozmawiamy za jakiś czas, kiedy wyjdziesz spod skrzydeł rodziców. Kiedy
będziesz musiał sam martwić się o mieszkanie, jedzenie, ubranie itd. i żeby
na to wszystko starczyło pieniędzy. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu, aby
moje dziecko jeździło na dobrym rowerze, ale najpierw niech do tego
dorośnie. A co do dorosłych, to nie wszyscy są wapniakami. Zresztą często
(nie zawsze) jest tak, że ci którzy najwięcej narzekają na wapniaków, po
iluś tam latach sami stają się największymi. Punkt widzenia zależy od punktu
siedzenia.

Maciek

Piotr Gogolewski
15 Maj 2000, 03:00


| Z tymi rowerami to raczej jak z używaniem Windows 95/98 na
| czteroprocesorowej maszynce...

| zły przykład !!!

| to raczej jak jazda maluszkiem 80 km/h, a jazda mercedesem 80 km/h

| i też powiesz, że po ch... ci ten mercedes, skoro jeździsz tylko 80 km/h
| (czyli nie wykorzystujesz całej mocy merca) ?!?!

On Ci powie po ch* Ci maluch, jak możesz jeździć rowerem ;-)



Nie powiem, bo go splonkowałem. :-

MSF
15 Maj 2000, 03:00

Zdzisiu,
Piszę tak, bo ukrywasz się za jakimś pseudonimem.

| Edku...

Niech ci będzie, choć ja swojego imienia nie ukrywam.



kiedyś już o tym pisałem na p.r.w.;

anonimowy jak ja.....
Czy podpiszę się Edward Zieliński, czy MSF to i tak nie ma różnicy...
poprostu jesteś przyzwyczajony do tradycyjnego schematu, ale to wszystko
złudzenia...
znam kilka osób któe właśnie tak robią... :-)

No właśnie, nie każdy musi lubić to samo. Poza tym wolę przejażdżki 100
km, na przykład 200 km w ciągu dnia (mój rekord to 300). To już naprawdę
nie
jest spokojna przejażdżka.



to może się kiedyś wyberzemy na przejażdżkę... :-)

Tego nie wie nikt. Jako młody człowiek masz większe szanse, ale nigdy nic
nie wiadomo... Ja mam nadzieję żyć więcej niż 70 lat, a tobie może
przydarzyć się coś przykrego już pojutrze.



qrde co straszysz, pojutrze mam pierwsze wyniki moich zaliczeń... :-/

Nie życzę ci niczego złego,



no ja myślę... :-)

śmierć nie wybiera. Dla mnie wielkim przeżyciem było uczestnictwo w
pogrzebie kolegi. W sumie mało go znałem, ale nosiliśmy to samo imię, i
urodziliśmy się tego samego dnia. On zginął w wypadku motocyklowym w dniu
naszych 20 urodzin.



przykro, ale zdarza się, szczególnie na motorze...

| podyskutowałby więcej, ale mam niedługo egzaminy...

Powodzenia.



...

Wiem co robią dzieciaki w wieku 10 lat. Obserwuję też jak jeżdżą. Duża ich
część nie ma pojęcia o stosowaniu przerzutki. Wielu jeździ wyłącznie po
[...]
złoto. Wiele dzieciaków zwraca uwagę nie na duszę roweru, tylko na blichtr
i
bajery. Prawdę mówiąc dotyczy to nie tylko dzieci.



u mnie na osiedlu bachory prześciagają się w pokonywaniu coraz to większych,
bardziej stromych i wyboistych górkach

Nie zawsze. Trzeba też w życiu odrobiny szaleństwa. Niemniej regułą jest,
że
szaleństwa są cechą młodości.



:-)

A po co mi sportowy samochód? Ja nie chcę nigdzie ścigać się. Rajdowcem
nie
jestem,



no właśnie... ja bym czegoś takiego nie powiedział :-)
a tak btw. to np. sportowy wózek przydaje się przy wyprzedzaniu...
dzięki sport-car ten trudny manewr staje się bezpieczniejszy

 Porozmawiamy za jakiś czas, kiedy wyjdziesz spod skrzydeł rodziców.



dobra, trzymam Cię za słowo :)

dorośnie. A co do dorosłych, to nie wszyscy są wapniakami.



wiem, bo mam dwóch kumpli, a właściwie przyjaciół, którzy mają 45 lat (jest
dok. hab) i 29 lat - najlepsi jakich poznałem w tym przedziale wiekowym :-)

Zresztą często
(nie zawsze) jest tak, że ci którzy najwięcej narzekają na wapniaków, po
iluś tam latach sami stają się największymi. Punkt widzenia zależy od
punktu
siedzenia.



tylko proszę bez insynuacji... :-)

regards
MSF lub jak wolisz Henryk Sienkiewicz :-)
a jeszcze podam num.tel. 0603-56-87-54 i adres domowy ul. Marszałkowska
120/45
http://www.pl.z.pl

sklep nie dla idiotow...
Wiezowiec Libeskinda
Sonda
ZYCLON B SOLD BY JEWISH COMPANY TO NAZIS
Manifestacja przeciwko Hezbollahowi [info]
Przystanki autobusów prywatnych - o ignorowaniu przystan ku...
narkomani 20gr na dworcu centralnym
łaskawi "kupcy" z dziesięciolecia
Skąd ta palma?-pyt. ze Szczecina
KHAZIR Stands for Jew swine
"Manifa" czyli feministki kontra M. Wszechpolska
UWAGA WYPADEK NA PRADZE POŁUDNIE
Brzydka Warszawa
Trasa Warszawskiej Masy Krytycznej 2004 11
demonstracje
Katalog wiadomości z grup dyskusyjnych || Start
Linki,