O warszawskich cyklistach ciąg dalszy

O warszawskich cyklistach ciąg dalszy


Widzisz wersję archiwalną wątku "O warszawskich cyklistach ciąg dalszy" z forum pl.regionalne.warszawa





Strona 1 z 41, 2, 3, 4

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 02:18
Odpowiadam w nowym topicu, bo z jakichś powodów nie pojawia sioę moja
odpowiedź w topicu dotychczasowym:

Mnie naprawdę mało grzeje kto i w jakiej sprawie, a już w tej najmniej -
naprawdę nie jestem anty-rowerzystą. Każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy i
jest to jedna z fundamentalnych zasad. I niech _wyraża_ a nie terroryzuje
miasto.



Jeśli twierdzisz, że Masa terroryzuje miasto, to ewidentnie nadużywasz tego
pojęcia. Nie wiem tylko, czy wynika to z twojej niewiedzy, czy też z krańcowo
złej woli. Obstawiam jednak to drugie. A może to jakieś antymasowe zboczenie?
Może to da się leczyć?

Także mam prawo do swobodnego poruszania się jako pieszy a czasami
kierowca a gdyby były warunki na ulicach - chętnie bym w sezonie dojeżdżał
rowerem do roboty.



Żeby było śmieszniej, to Masa walczy właśnie o lepsze warunki do jazdy po
Warszawie rowerem. Tym bardziej dziwi mnie więc twoja skrajna niechęć do niej.

Koncepcja blokowania głównych ulic centrum miasta w okresie największego
ruchu jest totalnie absurdalna.



Rowerzyści też są częścią ruchu. Kto powiedział, że jedynie słuszną formą
ruchu jest ruch samochodowy? Masa jeździ między innymi po to, aby uświadomić
niedowiarkom, że oprócz ruchu samochodowego istnieje także ruch rowerowy.

Nie mam nic przeciw przejazdom np. po Nowym Świecie w
weekend. Czy teraz to jest zrozumiałe?



Musisz się pogodzić z tym, że rowerzysci będą jeździć po Warszawie nie tylko
w czasi i miejscu, które jesteś w stanie drogą wielkiej i nieograniczonej
łaski zaakceptować. Twoich rad, jakkolwiek niewątpliwie bardzo cennych, nikt
słuchać nie będzie.

Ano rzecz się miała podobnie - celem było wywołanie paraliżu komunikacyjnego
a nie li tylko _zademonstrowanie_ zdania.



Celem było pokazanie, ze po Warszawie można jeździć także rowerem i to w dni
powszednie, a nie co czwartą sobotę do lasu.

Także ani organizatorów ani
zezwoleń nikt długo nie widział tylko efekty bardziej piorunujące.



Kolejny, który szuka kwitów :DMnie naprawdę mało grzeje kto i w jakiej
sprawie, a już w tej najmniej -

naprawdę nie jestem anty-rowerzystą. Każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy i
jest to jedna z fundamentalnych zasad. I niech _wyraża_ a nie terroryzuje
miasto.



Jeśli twierdzisz, że Masa terroryzuje miasto, to ewidentnie nadużywasz tego
pojęcia. Nie wiem tylko, czy wynika to z twojej niewiedzy, czy też z krańcowo
złej woli. Obstawiam jednak to drugie. A może to jakieś antymasowe zboczenie?
Może to da się leczyć?

Także mam prawo do swobodnego poruszania się jako pieszy a czasami
kierowca a gdyby były warunki na ulicach - chętnie bym w sezonie dojeżdżał
rowerem do roboty.



Żeby było śmieszniej, to Masa walczy właśnie o lepsze warunki do jazdy po
Warszawie rowerem. Tym bardziej dziwi mnie więc twoja skrajna niechęć do niej.

Koncepcja blokowania głównych ulic centrum miasta w okresie największego
ruchu jest totalnie absurdalna.



Rowerzyści też są częścią ruchu. Kto powiedział, że jedynie słuszną formą
ruchu jest ruch samochodowy? Masa jeździ między innymi po to, aby uświadomić
niedowiarkom, że oprócz ruchu samochodowego istnieje także ruch rowerowy.

Nie mam nic przeciw przejazdom np. po Nowym Świecie w
weekend. Czy teraz to jest zrozumiałe?



Musisz się pogodzić z tym, że rowerzysci będą jeździć po Warszawie nie tylko
w czasi i miejscu, które jesteś w stanie drogą wielkiej i nieograniczonej
łaski zaakceptować. Twoich rad, jakkolwiek niewątpliwie bardzo cennych, nikt
słuchać nie będzie.

Ano rzecz się miała podobnie - celem było wywołanie paraliżu komunikacyjnego
a nie li tylko _zademonstrowanie_ zdania.



Celem było pokazanie, ze po Warszawie można jeździć także rowerem i to w dni
powszednie, a nie co czwartą sobotę do lasu.

Także ani organizatorów ani
zezwoleń nikt długo nie widział tylko efekty bardziej piorunujące.



Kolejny, który szuka kwitów :D


doc. Furman
8 Wrz 2005, 02:46

Odpowiadam w nowym topicu, bo z jakichś powodów nie pojawia sioę moja
odpowiedź w topicu dotychczasowym:



Może jakiś cichy moderator się znalazł...

Kolejny, który szuka kwitów :D



Moim zdaniem argumenty typu, że organizatorzy nie chcieli się wczęsniej
ujawnić, albo że nikt nie chce pokazać zezwolenia są poprostu chybione i to
bardzo, gdyż nielegalne zgomadzenie, jakim miałaby być Masa Krytyczna nie
byłoby eskortowane przez policję i nie odbywałoby się regularnie.
Jakiekolwiek dyskusje na temat legalności Masy Krytycznej są bezcelowe,
gdyż jest to ewidentnie legalna impreza. Jeżeli jakiś przeciwnik Masy ma co
do tego wątpliwości, niech skontaktuje się z siedzibą Masy bądź
organizatorami (www.masa.waw.pl), a nie zdaje dziwne pytania, insynuuacje,
i wymaga dowodów od ludzi, którzy z definicji przedstawić ich nie mogą.

Sierp
8 Wrz 2005, 03:19


| Ano rzecz się miała podobnie - celem było wywołanie paraliżu
| komunikacyjnego a nie li tylko _zademonstrowanie_ zdania.

Celem było pokazanie, ze po Warszawie można jeździć także rowerem i to
w dni  powszednie, a nie co czwartą sobotę do lasu.



pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
mozna jezdzic rowerem po miescie?

Sierp

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 03:23

Odpowiadam w nowym topicu, bo z jakichś powodów nie pojawia sioę moja
odpowiedź w topicu dotychczasowym:



[..]

Naucz się w końcu używać Usenet, zafundowałeś kilkakrotnie powielony
ten sam tekst. I tradycyjnie nie cytujesz poprawnie.

sobie coś do głowy i tylko potrafisz obrażać interlokutorów zamiast podać
sensowne argumenty.

Definitywne EOT.


doc. Furman
8 Wrz 2005, 03:28

pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
mozna jezdzic rowerem po miescie?



Chcą pokazać, że ludzie chcą jeździć po mieście rowerem, a kierowcy
skutecznie im to utrudniają a czesto wręcz uniemożliwiają.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 03:25

Jakiekolwiek dyskusje na temat legalności Masy Krytycznej są bezcelowe,
gdyż jest to ewidentnie legalna impreza.



Nie wiem z kim teraz dyskutujecie, bo IMHO nawet Babcia nie ma co do tego
wątpliwości. Inna sprawa, że Masa K w swych początkach bynajmniej legalna nie
była - było, minęło.
doc. Furman
8 Wrz 2005, 03:40

Nie wiem z kim teraz dyskutujecie, bo IMHO nawet Babcia nie ma co do tego
wątpliwości.



Doprawdy? Przeczytaj jego _wszystkie_ posty i zastanów się po co zadaje te
pytania na temat organizatorów, pozwolenia etc. W jego postach ewidentnie
widać, ze ma jakieś wątpliwości, skoro dowodów rząda.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 03:38


| pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
| mozna jezdzic rowerem po miescie?

Chcą pokazać, że ludzie chcą jeździć po mieście rowerem,



OK - pokazali.

a kierowcy skutecznie im to utrudniają a czesto wręcz uniemożliwiają.



Wierzę, że _chcą_, tylko wielka szkoda, że im się nie udaje. Wcale to
z Masy K nie wynika.

Szuwaks
8 Wrz 2005, 03:43
Witam,

Odpowiadam w nowym topicu, bo z jakichś powodów nie pojawia sioę moja
odpowiedź w topicu dotychczasowym:



A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)
Sierp
8 Wrz 2005, 03:45


| pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
| mozna jezdzic rowerem po miescie?

Chcą pokazać, że ludzie chcą jeździć po mieście rowerem, a kierowcy
skutecznie im to utrudniają a czesto wręcz uniemożliwiają.



w jaki sposob kierowcy utrudniaja/uniemozliwiaja?

Sierp

doc. Furman
8 Wrz 2005, 04:07

Wierzę, że _chcą_, tylko wielka szkoda, że im się nie udaje. Wcale to
z Masy K nie wynika.



No wiesz, rozbawiłeś mnie niezmiernie. Niektórzy chcą jeździć trochę
częsciej niż raz w miesiącu!?! I chcą jeździć bezpiecznie a nie wyprzedzani
"na gazetę". I teraz nie mam na myśli Masy Krytycznej - żeby było jasne.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 04:12

w jaki sposob kierowcy utrudniaja/uniemozliwiaja?



Być może nie zauważyłeś, ale przekraczając dozwoloną prędkość blisko dwa
razy kierowca napewno nie przyczynia się do podwyższenia bezpieczeństwa
innych użytkowników jezdni - a szczególnie rowerzystów. Także wyprzedzając
zbyt blisko powoduje zazgrożenie. Gdyby kierowcy przestrzegali przepisów
poruszanie się po jezdni byłoby o wiele bezpieczniejsze. A takim to
sposobem, kierowcy rezezwują sobie jezdnię _jedynie_ _dla_ _sibie_, bo
większość rowerzystów boi się o własne zdrowie i życie wkraczając na
jezdnię.
Tylko proszę bez absurdalnych tekstów typu: jak się boi to niech nie
jeździ...

Sierp
8 Wrz 2005, 04:18


| w jaki sposob kierowcy utrudniaja/uniemozliwiaja?

Być może nie zauważyłeś, ale przekraczając dozwoloną prędkość blisko
dwa razy kierowca napewno nie przyczynia się do podwyższenia
bezpieczeństwa innych użytkowników jezdni - a szczególnie rowerzystów.
Także wyprzedzając zbyt blisko powoduje zazgrożenie. Gdyby kierowcy
przestrzegali przepisów poruszanie się po jezdni byłoby o wiele
bezpieczniejsze.



zaraz
i twierdzisz, ze masa powoduje, ze kierowcy zdaja sobie sprawe, ze
jezdza za szybko przez stanie w korkach?

w takim razie pikietujcie pod policja, aby robila co do nich nalezy

Sierp

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 04:16

| Wierzę, że _chcą_, tylko wielka szkoda, że im się nie udaje. Wcale to
| z Masy K nie wynika.

No wiesz, rozbawiłeś mnie niezmiernie. Niektórzy chcą jeździć trochę
częsciej niż raz w miesiącu!?! I chcą jeździć bezpiecznie a nie wyprzedzani
"na gazetę". I teraz nie mam na myśli Masy Krytycznej - żeby było jasne.



To trzeba było tak od razu - bo z Masą K zupełnie sensu to dla mnie nie
miało -)

Makus [P.E. #7]
8 Wrz 2005, 04:31

Może jakiś cichy moderator się znalazł...



A Elvis zyje...

doc. Furman
8 Wrz 2005, 04:42

zaraz
i twierdzisz, ze masa powoduje, ze kierowcy zdaja sobie sprawe, ze
jezdza za szybko przez stanie w korkach?



Oczywiście, każda jedna ulica w Warszawie jest zakorkowana... Nie patrz na
ulice wybiórczo. Dyskutujemy o _wszystkich_ ulicach w Warszawie a nie o
tych zakorkowanych. Problem istnieje zagrożenia ze strony kierowców
istnieje i jest niezwykle poważny, ale najwyraźniej przeciwnicy Masy
Krytycznej i rowerzystów najwyrażniej nie chcą go dostrzec, bo trudno
polemizować z rzeczą tak oczywistą.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 05:23

pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
mozna jezdzic rowerem po miescie?



Wiedzą, że formalnie można, ale często niedowierzają, że można to robić w
praktyce. Masa ma pokazać ludziom, że można się przemieszczać po Warszawie
inaczej, niż tłocząc się w autobusach i tramwajach albo stać po bożemu w
samochodowych korkach.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 05:28

zaraz
i twierdzisz, ze masa powoduje, ze kierowcy zdaja sobie sprawe, ze
jezdza za szybko przez stanie w korkach?



Wbrew pozorom nie ma żadnej spreczności między jadzą zbyt szybką i tkwieniem
w korkach. Ot taki kierowca rozpędza się do 80-100 km/h i jedzie sobie
radośnie, aż dojeżdża do korka. Odstoi swoje w korku i albo w korku doturla
się do celu podózy, albo w końcu uwolni się z korka, a wtedy jedzie jeszcze
szybciej i agresywniej, no bo trzeba odzyskać stracony w korku czas. Czasem
zresztą taka szybsza jazda nic nie daje, bo dojeżdża się do kolejnego korka.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 05:30

A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)



Andrzejowi Bursztyńskiemu.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 05:41

Czasem zresztą taka szybsza jazda nic nie daje, bo dojeżdża
się do kolejnego korka.



Daje komfort psychiczny i nadzieję, że nadrobi się te 15 minut brutalnie
wyjęte z życia przez np Masę Krytyczną. Najdłużej kiedy stałem w tzw korku
spowodowanym przez masę, to było jakieś 10-15 min. Sądząc po ostrych
wypowiedziach na grupie pod adresem Masy, te 10-15 minut to naprawdę czas
na wagę złota.

To idealnie widać na światłach. Jak jeden kierowca nie daj Boże zbyt wolno
ze skrzyżowania rusza, odrazu rozlegają się klaksony... A to raptem 10-15
sekund...

Makus [P.E. #7]
8 Wrz 2005, 06:00

To idealnie widać na światłach. Jak jeden kierowca nie daj Boże zbyt wolno
ze skrzyżowania rusza, odrazu rozlegają się klaksony... A to raptem 10-15
sekund...



A to tylko swiadczy o buractwie kierowcow IMHO...

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 06:04

spowodowanym przez masę, to było jakieś 10-15 min. Sądząc po ostrych
wypowiedziach na grupie pod adresem Masy, te 10-15 minut to naprawdę czas
na wagę złota.



W godzinie szczytu to _jest_ dużo. Zauważ, że nawet blokowanie na 2-5 minut
przez delegacje jadącą do/na lotnisko już sporo dezorganizuje ruch.

Poza szczytem czy w sobotę - nie stanowi to najmniejszego oczywiście
problemu.

To idealnie widać na światłach. Jak jeden kierowca nie daj Boże zbyt wolno
ze skrzyżowania rusza, odrazu rozlegają się klaksony... A to raptem 10-15
sekund...



Rzadko spotykam się z takim zjawiskiem (klaksony) może dlatego, że ostatnio
bardzo mało jeżdżę autem po Warszawie. Ale fakt jest faktem - w Polsce kierowcy
wyjątkowo ospale ruszają do świateł m.in. z powodu złych nawyków - zamiast
wrzucić bieg przed zmiana światła robią to po zmianie.. Niestety takie niemrawe
ruszanie ma znacznie większych wpływ na utratę płynności ruchu niż idiotyczne
przyśpieszanie autem pomiędzy światłami.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 06:04

| A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)

Andrzejowi Bursztyńskiemu.



A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)
A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)
A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)
A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)
A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)
A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)

marek 'moa' piotrowski
8 Wrz 2005, 06:17

To idealnie widać na światłach. Jak jeden kierowca nie daj Boże zbyt wolno
ze skrzyżowania rusza, odrazu rozlegają się klaksony... A to raptem 10-15
sekund...



a to raptem 5-6 samochodów które nie przejechały na tej zmianie świateł,
a to raptem dodatkowe 20-30 metrów korka, a to raptem...

i potem okazuje się że ogonek dochodzi do następnych świateł, a wtedy to
już jest cyrk...

doc. Furman
8 Wrz 2005, 06:20

A to tylko swiadczy o buractwie kierowcow IMHO...



Szkoda tylko, że owe buractwo wpływa także na innych użytkowników drogi,
którzy chcą jeździć bezpiecznie i spokojnie.

Washington Irving
8 Wrz 2005, 06:20

A to tylko swiadczy o buractwie kierowcow IMHO...



Moim zdaniem klakson pełni raczej funkcję edukacyjną niż świadczy o
buractwie. W tak przepełnionym mieście 10-15 sekund to kilka - kilkanaście
samochodów więcej, które mogą opóścić skrzyżowanie, a więc w skali miasta
wzrost przepustowość. W skali obywatela z kolei - szybszy powrót do domu.
Dziwisz się, że trąbią na tych, którzy faktycznie kradną ich cenny cudzy
czas?

Pozdr,
Radek

Sierp
8 Wrz 2005, 06:30


| zaraz
| i twierdzisz, ze masa powoduje, ze kierowcy zdaja sobie sprawe, ze
| jezdza za szybko przez stanie w korkach?

Oczywiście, każda jedna ulica w Warszawie jest zakorkowana... Nie
patrz na ulice wybiórczo. Dyskutujemy o _wszystkich_ ulicach w
Warszawie a nie o tych zakorkowanych. Problem istnieje zagrożenia ze
strony kierowców istnieje i jest niezwykle poważny, ale najwyraźniej
przeciwnicy Masy Krytycznej i rowerzystów najwyrażniej nie chcą go
dostrzec, bo trudno polemizować z rzeczą tak oczywistą.



wszystko fajnie, ale olales druga czesc mojego posta, ktora
stanowila podsumowanie

Sierp

Sierp
8 Wrz 2005, 06:31


| pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
| mozna jezdzic rowerem po miescie?

Wiedzą, że formalnie można, ale często niedowierzają, że można to
robić w  praktyce. Masa ma pokazać ludziom, że można się przemieszczać
po Warszawie  inaczej, niż tłocząc się w autobusach i tramwajach albo
stać po bożemu w  samochodowych korkach.



zabawne
i myslisz, ze wk** ludzie w samochodach jadacy do domu, glodni i zmeczeni,
widzac powod swojego zlego samopoczucia chetnie wskoczy na rower?
kogo wy oszukujecie..

Sierp

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 06:30


| A to tylko swiadczy o buractwie kierowcow IMHO...

Szkoda tylko, że owe buractwo wpływa także na innych użytkowników drogi,
którzy chcą jeździć bezpiecznie i spokojnie.



Trąbienie na wolno ruszających spod świateł tak wpływa???

doc. Furman
8 Wrz 2005, 06:38

W godzinie szczytu to _jest_ dużo. Zauważ, że nawet blokowanie na 2-5
minut przez delegacje jadącą do/na lotnisko już sporo dezorganizuje ruch.



To zależy jak pojmujesz korek. Jazda dłużej niż 5-10 minut niż normalnie
korkiem jeszcze nie jest ani dezorganizacją ruchu.

Niestety takie niemrawe ruszanie ma znacznie większych wpływ na utratę
płynności ruchu niż idiotyczne przyśpieszanie autem pomiędzy światłami.



5 sekund nie zrobi gigantycznej różnicy, a frustracja jaka okazują
coponiektóre jednostki jest nieprównywalna. Auta i tak przyspieszają, bez
wzgledu na to co się dzieje.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 06:39

| W godzinie szczytu to _jest_ dużo. Zauważ, że nawet blokowanie na 2-5
| minut przez delegacje jadącą do/na lotnisko już sporo dezorganizuje ruch.

To zależy jak pojmujesz korek. Jazda dłużej niż 5-10 minut niż normalnie
korkiem jeszcze nie jest ani dezorganizacją ruchu.



Zdecyduj się. Najpierw 10-15 minut korka, teraz 5-10 i dłużej niż normalnie.

| Niestety takie niemrawe ruszanie ma znacznie większych wpływ na utratę
| płynności ruchu niż idiotyczne przyśpieszanie autem pomiędzy światłami.

5 sekund nie zrobi gigantycznej różnicy, a frustracja jaka okazują
coponiektóre jednostki jest nieprównywalna. Auta i tak przyspieszają, bez
wzgledu na to co się dzieje.



Znowu relatywizujesz dyskusję tak, żeby nie było wiadomo o czym mowa-)
Z moich obserwacji wynika, że często to jest raczej 10-30 sekund.
Kwestia frustracji czy wręcz "road rage" to jest osobna sprawa, niestety
w Warszawie często obserwowana.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 06:36

zabawne
i myslisz, ze wk** ludzie w samochodach jadacy do domu, glodni i zmeczeni,
widzac powod swojego zlego samopoczucia chetnie wskoczy na rower?
kogo wy oszukujecie..



Przede wszystkim siebie. Bo zamiast promować - de facto to jest zniechęcanie
do rowerów w mieście.
doc. Furman
8 Wrz 2005, 06:43

a to raptem 5-6 samochodów które nie przejechały na tej zmianie świateł,
a to raptem dodatkowe 20-30 metrów korka, a to raptem...



5-6 samochodów zależy też o innych warunków nie tylko od tego czy pierwszy
ruszy te 5 sekund wcześniej.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 06:45

Trąbienie na wolno ruszających spod świateł tak wpływa???



Myślisz, że taki co trąbi to tylko trąbi i potem jedzie już idealnie
przepisowo?

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 06:49

| Trąbienie na wolno ruszających spod świateł tak wpływa???

Myślisz, że taki co trąbi to tylko trąbi i potem jedzie już idealnie
przepisowo?



Owszem, tak myślę że nie ma to większego związku.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 07:30

Owszem, tak myślę że nie ma to większego związku.



No to rzeczywiście rzadko jeździsz po Warszawie, albo nie zwracasz uwagi na
innych uczestników. Związek jest większy niż przypuszczasz.

Axel
8 Wrz 2005, 07:48




| a to raptem 5-6 samochodów które nie przejechały na tej zmianie świateł,
| a to raptem dodatkowe 20-30 metrów korka, a to raptem...

5-6 samochodów zależy też o innych warunków nie tylko od tego czy pierwszy
ruszy te 5 sekund wcześniej.



Jasne - zalezy, czy nastepni tez rusza od razu. Jak rowniez, czy przez
przejscie nie "przeleci" rowerzysta na czerwonym swietle.

Axel

Leukocyt
8 Wrz 2005, 07:54




(...)

Przede wszystkim siebie. Bo zamiast promować - de facto to jest zniechęcanie
do rowerów w mieście.



Dyskusje podobne do aktualnej co pewien czas przewijaja sie przez usnet.
  Swego czasu byly na ten temat swiete wojny na grupie pl.rec.rowery.

Trzeba zauwazyc ze z uplywem czasu zmienia sie zarowno formula samej
masy, jak rowniez nastawienie "spoleczenstwa" do calej idei. O ile kilka
lat temu masa, stanowila swoiste kuriozum i dla postronnego obserwatora
nie odrozniala sie niczym od nadajacego sie do zamkniecia stadionowego
bydla (sam tak uwazalem), o tyle dzis, przy dobrej pogodzie sciagaja na
nia tysiace rowerzystow. Ostatnio liczba ta przekroczyla 3tysiace. W
porownaniu ze stanem z roku np. 2000 jest to ogromna roznica.

Co do skutkow, zarowno tych pozytywnych jak i negatywnych (nie mam
najmniejszych watpliwosci ze takie sa) nalezaloby przeprowadzic jakies
badanie (OBOP, CBOS czy cos w tym stylu) i dopiero na takiej podstawie
decydowac, czy imprezy MK kontynuowac, bo jednak sluza spoleczenstwu,
czy zarzucic, bo przynosza wiecej szkody niz pozytku.

Inne dyskusje, bez obiektywnego, reprezentatywnego badania sa niestety
pustym biciem piany... ktore nic nie daje... Podobnie tepe wracanie do
sprawy czy MK jest legalna czy jednak nie.

Poki co, tak dlugo jak masa _bedzie_legalna_ i zabezpieczana przez
policje bede na nia jezdzil.

Pzdr
   Leukocyt

Szuwaks
8 Wrz 2005, 08:10
Witam,

Moim zdaniem argumenty typu, że organizatorzy nie chcieli się
wczęsniej ujawnić, albo że nikt nie chce pokazać zezwolenia są
poprostu chybione i to bardzo, gdyż nielegalne zgomadzenie, jakim
miałaby być Masa Krytyczna nie byłoby eskortowane przez policję i nie
odbywałoby się regularnie. Jakiekolwiek dyskusje na temat legalności
Masy Krytycznej są bezcelowe, gdyż jest to ewidentnie legalna
impreza.



Legalność mas:

http://www.zm.org.pl/?a=1998-masa
8 maja o godz. 16 w grupie ponad 100 rowerzystów wjechaliśmy na Rondo
Dmowskiego. Czekali już na nas podekscytowani dziennikarze, którzy od razu
zaczęli szukać najlepszych ujęć - rowerzyści z Dworcem Centralnym w tle,
rowerzyści zwartą grupą, rowerzyści wśród samochodów, rowerzyści między
autobusem i tramwajem... Przy drugim okrążeniu policjanci kierujący ruchem
zaczęli się denerwować: niby rower też pojazd, ale żeby w takiej ilości i do
tego w centrum? Początkowo usiłowali przestraszyć nas krzykami, potem
szarpaniem, a w końcu mandatami.

Gdzieś w  1999
http://www.masa.waw.pl/19xx/994.jpg
Legal i zgodnie z przepisami.

Pamiętna masa 21.06.2002
http://www.masa.waw.pl/2002/0621.html
http://www.zm.org.pl/?a=rowelucja
Policja na pl. Konstytucji spuściła manto legalnym uczestnikom legalnego
wydrzenia?

27.09.2002
pojawiła się policja na rowerach, czyli ktoś doszedł wreszcie do wniosku, że
należałoby zacząć masę cywilizować, co nie znaczy, że imprezka była
legalna..
http://www.masa.waw.pl/2002/0927.html

Ciekawy zapis z 28 marca 2003
"Następnie udała się w kierunku dworca centralnego w pobliżu którego po raz
ostatni tego dnia kilku policjantów próbowało sprowokować masę do
agresywnych zachowań. Na szczęście wkrótce pojawił się jakiś rozsądny
przełożony który nie dopuścił do dalszych agresywnych zachowań policji.
Jednak to co wydarzyło się do tej pory wystarczyło aby naładować energią
uczestników masy, dzięki czemu masa trwała 3,5 godziny."

Jak zwykle legalnie. -:)

Bardzo interesujący zapis o masie z 27 czerwca 2003

"1025 rowerzystów ruszyło z Pl. Zamkowego pod ratusz, gdzie została wręczona
petycja do władz miasta, a następnie pojechali dalej w kierunku Ochoty,
Mokotowa i Pragi. Najbardziej elitarna grupa masowiczów dotarła aż do
Lublina, gdzie wzięła udział w tamtejszej masie. Niestety w porównaniu do
masy lublińskiej, masa warszawska jest właściwie przejazdem chamów i pajaców
na rowerach. Ci normalni stanowią niestety zbyt małą grupę, aby można było
ich zauważyć. Właściwie to osób które starały się nie łamać zasad masy, na
oko nie było więcej niż 30."

Hmmmm...

No i wreszcie!!!!!
25 lipca 2003
"Wspaniale układała się także współpraca z Policją, która dzięki _zgłoszeniu
imprezy_ mogła oficjalnie uczestniczyć w przejeździe, co zaowocowało
udziałem wielu policjantów oraz strażników miejskich na rowerach. Także
policji zawdzięczamy pomysł pokonywania rond "pod prąd", co okazało się
świetnym pomysłem."

Czyli dopiero od tej chwili można mówić o jakiejkolwiek legalności masy.

Uczestniczyłem w zeszłym roku w policyjnej konferencji "Bezpieczeństwo w
wielkich aglomeracjach".
Swoją prezentację miał tam Naczelnik WRD KSP.
I powiedział tam, jakie problemy niosła ze sobą niekontrolowana masa
krytyczna i dlaczego podjęto i jakie działania, by ją ucywilizować, czyli by
mieć nad nią lepszą kontrolę.

Ale, ale!!!
26 grudnia 2003
"W związku ze zmianą przepisów dotyczących organizacji imprez takich jak
przejazdy rowerowe i związanych z tym licznych formalności, grudniowa masa
odbyła się bez oficjalnego zgłoszenia i była imprezą spontaniczną, bez
organizatora. Z obecnymi na starcie policjantami umowilismy się, że
pojedziemy zgodnie z przepisami ustalona z nimi trasa, jednak osoby jadace
na czele spontanicznie zmienily trase, przez co policjanci byli
niezadowoleni i po chwili poprosili nas o zakończenie imprezy. Zgodziliśmy
się na to i wróciliśmy na Pl. Zamkowy, aby policja mogła już sobie pojechać
świętować 2 dzień świąt, a my w tym czasie spotkaliśmy się na rynku starego
miasta, gdzie rozpoczęliśmy 2 przejazd ;) Nie niepokojeni przez stróżów
prawa, korzystając z pięknej pogody jeździliśmy przez kilka godzin,
przejeżdżając tylko co jakiś czas po schodach, gdy jechał za nami radiowóz."

I proszę, proszę jak jesteśmy w zgodzie z przepisami i masowiczami (piszę o
wydawaniu środkó przeznaczonych na inne cele)....

30 stycznia 2004
"Po Masie niektórzy wybrali się do La Madame by wspólnie porozmawiać o
rowerach, Masie i na inne tematy przy małym jasnym, bezalkoholowym ;-).
Dzięki 'Szprychówce' cena pewnego złocistego trunku dla tych wybrańców
wynosiła kilka złotych mniej, niż standardowa cena w tym lokalu, co
spowodowało, że koszt zakupu 'Szprychówki' zwrócił się niektórym ze sporą
nawiązką."

http://www.masa.waw.pl/szprych.htm
Co to jest szprychówka?
Jest to wspaniała pamiątka z Masy Krytycznej; dowód wsparcia Masy oraz
rowerowa karta rabatowa.

Można ją nabyć na każdej Masie Krytycznej w cenie 5zł (co miesiąc inny
wzór). Z pozyskanych w ten sposób funduszy opłacone zostanie oficjalne
zgłoszenie Masy (dzięki któremu otrzymujemy np. eskortującą nas kolumnę
pojazdów uprzywilejowanych). Nadwyżka funduszy będzie przeznaczona na
rozbudowę sprzętu grającego oraz inne urządzenia uświetniające nasz
przejazd. Masę można wspomóc kupując także oferowane przez nas akcesoria
rowerowe.

28 maja 2004
Zaczynają się niepokoje o legalność masy.
"W dniu przejazdu pod znakiem zapytania stanęła także przyszłość Masy (nie
wiadomo czy będzie zgłaszana, tak jak przez ostatni rok, co wróży szybki jej
koniec), jednak mamy nadzieję, że problem ten zostanie szybko rozwiązany
(więcej informacji pojawi się wkrótce na stronie www i liście mailowej).
Masa czerwcowa odbędzie się jeszcze bez żadnych zakłóceń."

25 czerwca 2004
"Ostatnia masa krytyczna to pierwszy od trzech lat przejazd w czerwcu bez
przepychanek z policją; już za miesiąc mamy pierwszą rocznicę legalnej masy
w Warszawie"
Czyli za każdym razem policja miała uwagi do masy.
Brak informacji o tym czy kolejna masa będzie legalna.

30 lipca 2004
27 sierpnia 2004
24 Września 2004
29 Października 2004
26 Listopada 2004
31 Grudnia 2004
9 stycznia 2005
Brak informacji o legalności masy

28 stycznia 2005
"W tym miesiącu jechaliśmy pod prąd ulic jednokierunkowych, gdzie uważamy,
że bez problemu można dopuścić 2-kierunowy ruch rowerowy, co jest obecnie
bardzo popularne w miastach zachodnioeuropejskich."

Za zgodą policji?
Nic o niej od dawna nie piszecie. Tak jak i o legalności masy.

Właśnie wczoraj wyjechał mi "pod prąd" jakiś baranek na Wilczej.
Ciął sobie w stronę Marszałkowskiej jak gdyby nigdy nic.

24 czerwca 2005
"Podczas przejazdu towarzyszyło nam 20 strażników miejskich oraz kilku
policjantów na rowerach - mamy nadzieję, że tak będzie także na kolejnych
przejazdach."

No to jak z tą legalnością?
A może działa na zasadzie przyzwyczajenia?

Jeżeli jakiś przeciwnik Masy ma co do tego wątpliwości,
niech skontaktuje się z siedzibą Masy bądź organizatorami
(www.masa.waw.pl), a nie zdaje dziwne pytania, insynuuacje, i wymaga
dowodów od ludzi, którzy z definicji przedstawić ich nie mogą.



Organizatorzy powinni sami zadbać by nikt nie miał wątpliwości co do tego co
robią.
Dlaczego nie mogą?
Tak trudno opublikować skany zezwoleń?

Jak rozumiem organizatrorzy to:
Marcin Myszkowski
Rafał Muszczynko
Marcin Czajkowski
(http://www.masa.waw.pl/kontakt.htm)

oraz aktywiści:
http://klmasa.w.interia.pl/aktyw.html

Mimo wszystko, całego zapału, ilości osób pojawiających się na skrzykiwanych
masach, powinny się one odbywać rzadziej.
Może na zasadzie "Wyścigu Pokoju"?
Raz do roku? :)

No dobra, i to na tyle grzebania się w masie krytycznej.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 08:34

No to jak z tą legalnością?



Przeszłość?!? Nie interesowałem się Masą krytyczną az do tego wątku.
Ja piszę o teraźniejszości. Nie cofajmy się w przeszłość, bo jej nic nie
zmieni. Trzeba dyskutować o tym, co jest tu i teraz a nie o tym co było
kiedyś.
Skoro twierdzisz, że Masa jest nielegalna, idź do organizatorów. Uzyskasz
wyczerpującą wypowiedź.

Dlaczego nie mogą?
Tak trudno opublikować skany zezwoleń?



Póki nie ma obowiazku - nie muszą tego robić, aby kilku niedowiarków mogło
wreszcie uwierzyć.

Mimo wszystko, całego zapału, ilości osób pojawiających się na
skrzykiwanych masach, powinny się one odbywać rzadziej.
Może na zasadzie "Wyścigu Pokoju"?
Raz do roku? :)



Nie możesz wywierać na ludzi presji. Skoro chcą się spotykać raz w miesiacu
to mogą. Nikt im tego nie może zabronić. Przy okazji chcą o sobie
przypomnieć, że oni też są i też chcą poruszać się bezpiecznie po ulicach.
A forma w jakiej odbywa się Masa Krytyczna, jest bardzo dobra aby
uświadomić kierowcom że nie tylko oni są na świecie i jezdnia nie należy
_jedynie_ do nich.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 08:31
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Andrzejowi Bursztyńskiemu.
Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 08:35

zabawne
i myslisz, ze wk** ludzie w samochodach jadacy do domu, glodni i zmeczeni,
widzac powod swojego zlego samopoczucia chetnie wskoczy na rower?
kogo wy oszukujecie..



W każdy dzień roboczy wk** ludzie w samochodach jadący do domu, głodni i
zmęczeni trafiają na korki samochodowe. Czy widząc powód swojego złego
samopoczucia (tj. innych kierowców, którzy codziennie blokują im przejazd)
tak od razu rezygnują z samochodu? Oj chyba nie. To dlaczego od razu mieliby
znienawidzić rower, skoro po kolejnych korkach (spowodowanych przez auta) nie
nienawidzą samochodów?

A widząc rowery może czasem taki jeden sobie pomyśli, że w zasadzie to można
inaczej, być może lepiej.

Adam Pietrasiewicz
8 Wrz 2005, 08:36

Ja piszę o teraźniejszości. Nie cofajmy się w przeszłość, bo jej nic nie
zmieni. Trzeba dyskutować o tym, co jest tu i teraz a nie o tym co było
kiedyś.



Jakbym aktywisty SLD słuchał...

john
8 Wrz 2005, 08:36

w takim razie pikietujcie pod policja, aby robila co do nich nalezy



policja nie uczy kultury poruszania sie po drogach
Ciagle rowerzysta na drodze jest przez innych uczestnikow ruchu drogowego
mowiec ladnie "niedostrzegany"

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 08:37

Przede wszystkim siebie. Bo zamiast promować - de facto to jest zniechęcanie
do rowerów w mieście.



Ciebie zniechęcać już nie trzeba, ale uwierz, że nie wszyscy reagują na Masę
źle, wielu ludzi reaguje pozyrtywnie. A jak nie chcesz uwierzyć, to sam
przyjedź na Masę i zobacz.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 08:41

Jakbym aktywisty SLD słuchał...



Religa mówił podobnie, a aktywistą SLD nie jest.

Sierp
8 Wrz 2005, 08:41


| w takim razie pikietujcie pod policja, aby robila co do nich nalezy

policja nie uczy kultury poruszania sie po drogach
Ciagle rowerzysta na drodze jest przez innych uczestnikow ruchu
drogowego  mowiec ladnie "niedostrzegany"



cyt:
"Być może nie zauważyłeś, ale przekraczając dozwoloną prędkość blisko dwa
razy kierowca napewno nie przyczynia się do podwyższenia bezpieczeństwa
innych użytkowników jezdni - a szczególnie rowerzystów. Także wyprzedzając
zbyt blisko powoduje zazgrożenie. Gdyby kierowcy przestrzegali przepisów
poruszanie się po jezdni byłoby o wiele bezpieczniejsze."

mowa o przepisach, nie kulturze

Sierp

Sierp
8 Wrz 2005, 08:43


| zabawne
| i myslisz, ze wk** ludzie w samochodach jadacy do domu, glodni i
| zmeczeni, widzac powod swojego zlego samopoczucia chetnie wskoczy na
| rower? kogo wy oszukujecie..

W każdy dzień roboczy wk** ludzie w samochodach jadący do domu, głodni
i  zmęczeni trafiają na korki samochodowe.



tak, ale sa do nich przyzwyczajeni, godza sie na to godzac sie na zycie
w miescie
a jezeli te korki nagle powiekszaja sie dwukrotnie, to nawet ktos kto
nie slucha argumentow jak ty zrozumie, co sie dzieje

Sierp

john
8 Wrz 2005, 08:46

mowa o przepisach, nie kulturze



to sie wiaze ze soba bo nikt policjanta na ramie wozic nie bedzie

Cpt.Nemo
8 Wrz 2005, 08:57


tylko
w czasi i miejscu, które jesteś w stanie drogą wielkiej i
nieograniczonej
łaski zaakceptować.



A rowerzysci musza sie pogodzic z tym, ze dopoki wszyscy nie beda mieli
OC i nie beda jezdzic zgodnie z przepisami nie beda akceptowani przez
innych....

pozdrawiam, leszek

Sierp
8 Wrz 2005, 09:07


| mowa o przepisach, nie kulturze

to sie wiaze ze soba bo nikt policjanta na ramie wozic nie bedzie



i masa pomaga wymusic kulture?

Sierp

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 09:09

tak, ale sa do nich przyzwyczajeni, godza sie na to godzac sie na zycie
w miescie



No to czas najwyższy przyzwyczaić się, że po mieście jeżdżą nie tylko
samochody, ale także rowery. I oczywiście godzić się na to, godząc się na
zycie w mieście.

a jezeli te korki nagle powiekszaja sie dwukrotnie, to nawet ktos kto
nie slucha argumentow jak ty zrozumie, co sie dzieje



Dwukrotnie? Jesteś pewien?

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 09:10

A rowerzysci musza sie pogodzic z tym, ze dopoki wszyscy nie beda mieli
OC i nie beda jezdzic zgodnie z przepisami nie beda akceptowani przez
innych....



Twoja akceptacja nie jest raczej potrzebna do szczęscia rowerzystom,
wystarczy niewchodzenie w drogę.

doc. Furman
8 Wrz 2005, 09:17

i masa pomaga wymusic kulture?



Dla mnie kierowcy mogą rzucać mięsem na lewo i prawo, aby tylko jeździli
zgodnie z przepisami nie podwyższając zagrożenia dla innych uczestników.

Leukocyt
8 Wrz 2005, 09:25




(...)

Dwukrotnie? Jesteś pewien?



Momentami pewnie i 3 i wiecej...

Wybacz, ale jesli tak jak to sie dzieje ostatnio masa przejezdza przez
glowne skrzyzowania miasta blokujac je we wszystkich kierunkach na
kilkanascie minut - paraliz komunikacyjny rozszerza sie rowniez na
sasiednie ulice.

Pzdr
   Leukocyt

Sierp
8 Wrz 2005, 09:19


| i masa pomaga wymusic kulture?

Dla mnie kierowcy mogą rzucać mięsem na lewo i prawo, aby tylko
jeździli zgodnie z przepisami nie podwyższając zagrożenia dla innych
uczestników.



no to sie powtorze - czy masa pomaga wymusic, aby kierowcy jezdzili
zgodnie z przepisami?
jezeli nie - to nie tedy droga - nalezy naciskac na policje

Sierp

Sierp
8 Wrz 2005, 09:24


| tak, ale sa do nich przyzwyczajeni, godza sie na to godzac sie na
| zycie w miescie

No to czas najwyższy przyzwyczaić się, że po mieście jeżdżą nie tylko
samochody, ale także rowery. I oczywiście godzić się na to, godząc się
na  zycie w mieście.



i niech jezdza
ale nie w masie
czas to zrozumiec
a jezeli nie rozumiesz, ze masa to nie jest zwyczajny ruch rowerowy, to
faktycznie niewiele do ciebie trafi

| a jezeli te korki nagle powiekszaja sie dwukrotnie, to nawet ktos
| kto nie slucha argumentow jak ty zrozumie, co sie dzieje

Dwukrotnie? Jesteś pewien?



to byl _przyklad_
powiekszaja sie i kropka

Sierp

doc. Furman
8 Wrz 2005, 09:34

no to sie powtorze - czy masa pomaga wymusic, aby kierowcy jezdzili
zgodnie z przepisami?



Daje do myślenia, że kierowcy to nie jedyni użytkownicy dróg i czasami z
rowerzystami też trzeba się liczyć.

jezeli nie - to nie tedy droga - nalezy naciskac na policje



Nie dysponuje takimi środkami aby zabrać się za kierowców na taką skalę jak
powinna.

Sierp
8 Wrz 2005, 09:53


| no to sie powtorze - czy masa pomaga wymusic, aby kierowcy jezdzili
| zgodnie z przepisami?

Daje do myślenia, że kierowcy to nie jedyni użytkownicy dróg i czasami
z rowerzystami też trzeba się liczyć.



nie, wkurza kierowcow i zniecheca ich bardziej do rowerzystow - oto co
"daje" masa

| jezeli nie - to nie tedy droga - nalezy naciskac na policje

Nie dysponuje takimi środkami aby zabrać się za kierowców na taką
skalę jak powinna.



to nie wina kierowcow
btw - rownie mocno policja powinna sie wziac za rowerzystow
to tak nawiasem mowiac, bo niejednokrotnie prawie zawalu dostalem,
kiedy nagle wynurzal sie przede mna nieoswietlony rowerzysta

Sierp

Cpt.Nemo
8 Wrz 2005, 10:03


mieli
| OC i nie beda jezdzic zgodnie z przepisami nie beda akceptowani
przez
| innych....

Twoja akceptacja nie jest raczej potrzebna do szczęscia rowerzystom,
wystarczy niewchodzenie w drogę.



Narazie nie wchodze choc kilka razy cudem uniknalem zderzenia mojego
motocykla z nieprawidlowo wjezdzajacym na droge rowerzysta.
Ja nie mowie o mojej akceptacji tylko spolecznej :))
Na razie dwu moich kumpli ma sprawy sadowe z cyklistami od ktorych
probuja wyrwac pieniadze za zniszczony w wyniku wypadku motocykl i za
uszkodzone auto - wypadki spowodowane przez rowerzystow. Uwazam ( na ich
przykladzie) ze ubezpieczenie OC dla rowerzysty chcacego wjechac na
asfalt jest konieczne i niezbedne i uwazam ze uczestnictwo w ruchu
drogowym wymaga odpowiedniej wiedzy a nie tylko pelnoletnosci.

pozdrawiam, leszek

qjonik
8 Wrz 2005, 10:17

pokazanie komu? ludziom? myslisz, ze to idioci ktorzy nie wiedza, ze
mozna jezdzic rowerem po miescie?



Trafiles w sedno :) Jakis czas temu któryś tam urzędas (chyba vice prezydent
Warszawy) na pytanie dlaczego zlikwidowano ścieżkę rowerowa na
Świętokrzyskiej powiedzial:
"Warszawa to nie wieś zeby jeździć tu na rowerach"
Zdanie dosyc znane ;), jeśli już było to przepraszam.

Może tych idiotów nie ma dużo, ale część z nich nadal ma odpowiedzialne
funkcje w Wawie..

pzdr
 Kamil

john
8 Wrz 2005, 10:25

nie, wkurza kierowcow i zniecheca ich bardziej do rowerzystow - oto co
"daje" masa



i dlatego ludzie nie siadaja na rower ?

to nie wina kierowcow



to ze jadac ulica maja za nic rowerzyste?
czuja sie panami swiata bo schowali sie za blacha ?
kultura jazdy w stosunku do innych jest bardzo niska

btw - rownie mocno policja powinna sie wziac za rowerzystow
to tak nawiasem mowiac, bo niejednokrotnie prawie zawalu dostalem,
kiedy nagle wynurzal sie przede mna nieoswietlony rowerzysta



przesiadz sie na rower a takich przezyc bedziesz doznawal za kazym razem

Szuwaks
8 Wrz 2005, 10:33

Trafiles w sedno :) Jakis czas temu któryś tam urzędas (chyba vice
prezydent Warszawy) na pytanie dlaczego zlikwidowano ścieżkę rowerowa
na Świętokrzyskiej powiedzial:
"Warszawa to nie wieś zeby jeździć tu na rowerach"



Ciekawe kiedy ktyośą włoży to stwierdzenie w usta prezydenta? :)
Bo do niedawna właścicielem tego stwierdzenia był dyrektor ZDM. ;)
Maciej Czerwiński
8 Wrz 2005, 10:52


| Trafiles w sedno :) Jakis czas temu któryś tam urzędas (chyba vice
| prezydent Warszawy) na pytanie dlaczego zlikwidowano ścieżkę rowerowa
| na Świętokrzyskiej powiedzial:
| "Warszawa to nie wieś zeby jeździć tu na rowerach"

Ciekawe kiedy ktyośą włoży to stwierdzenie w usta prezydenta? :)
Bo do niedawna właścicielem tego stwierdzenia był dyrektor ZDM. ;)



Rzecznik, a nie dyrektor ZDM, niejaki Woś.

qjonik
8 Wrz 2005, 11:13

| Ciekawe kiedy ktyośą włoży to stwierdzenie w usta prezydenta? :)
| Bo do niedawna właścicielem tego stwierdzenia był dyrektor ZDM. ;)

Rzecznik, a nie dyrektor ZDM, niejaki Woś.


Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 11:29

W godzinie szczytu to _jest_ dużo. Zauważ, że nawet blokowanie na 2-5 minut
przez delegacje jadącą do/na lotnisko już sporo dezorganizuje ruch.

Poza szczytem czy w sobotę - nie stanowi to najmniejszego oczywiście
problemu.



A tabuny samochodów to dopiero blokują ulice i dezorganizują ruch, czasem
nawet na kilka godzin (np. Trasa Toruńska przed Rondem Zesłanców lub przed
Mostem Grota). Więc raczej rowerzysci nie będą specjalnie przejmowac się tym,
że raz w miesiącu dorzucą swoją małą cegiełkę.

Ruch rowerowy nie jest jakąś niższą formą ruchu, niż ruch samochodowy. Jest
to _równoprawna_ forma ruchu. Skoro zatem kierowcom wolno blokowac miasto, to
rowerzystom też. My i tak zachowujemy się porządnie, bo robimy to raz w
mieisącu, a nie jak kierowcy w każdy dzień roboczy.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 11:32

Jasne - zalezy, czy nastepni tez rusza od razu. Jak rowniez, czy przez
przejscie nie "przeleci" rowerzysta na czerwonym swietle.



Rowerzyści to raczej mały problem, przemykają szybko. Z punktu widzenia
kierowcy najgorsi są piesi, których czerwone światło zastaje na środku
przejścia (albo jeszcze wcześniej), a którzy widzac czerwone światło ani
myslą przyspieszyć, tylko człapią powoli dumnie niczym cesarz jakiś. Często
człapią jeszcze na ukos, przez co później opuszczają przejście.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 11:34

nie, wkurza kierowcow i zniecheca ich bardziej do rowerzystow - oto co
"daje" masa



Ale też zmusza do pewnej krytycznej refleksji na temat wykorzystywania
samochodu w mieście.

to nie wina kierowcow
btw - rownie mocno policja powinna sie wziac za rowerzystow
to tak nawiasem mowiac, bo niejednokrotnie prawie zawalu dostalem,
kiedy nagle wynurzal sie przede mna nieoswietlony rowerzysta



Czasem się bierze, na pl.rec.rowery są nawet wątki na ten temat.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 11:39

i niech jezdza
ale nie w masie



A dlaczego nie w masie?

Kierowcy codziennie jeżdżą w masie, więc my raz na miesiac tez możemy. Ruch
rowerowy jest _równoprawną_ formą ruchu (a nie formą niższą w stosunku do
ruchu samochodowego) i czas sobie to zapamiętać.

czas to zrozumiec
a jezeli nie rozumiesz, ze masa to nie jest zwyczajny ruch rowerowy, to
faktycznie niewiele do ciebie trafi



Można powiedzieć, że jest to ruch nadzwyczajny, ale kto powiedział, że ruch
może byc tylko zwyczajny?

to byl _przyklad_
powiekszaja sie i kropka



No to zaproponuj kieorwcom, aby rzadziej korzystali ze swoich aut. Jełśi
wysłuchają twojej propozycji, korki pomniejszą się od razu. Dlaczego swoje
apele kierujesz tylko do rowerzystów? Może czas pomjęcvzyć trochę kierowców w
kwestii korków?

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 11:40

Momentami pewnie i 3 i wiecej...

Wybacz, ale jesli tak jak to sie dzieje ostatnio masa przejezdza przez=20
glowne skrzyzowania miasta blokujac je we wszystkich kierunkach na=20
kilkanascie minut - paraliz komunikacyjny rozszerza sie rowniez na=20
sasiednie ulice.



Trudno się mówi. I tak sami siebie codzienjie paraliżują, wiec jeden czynnik
dodatkowy raz w miesiacu niewiele zmienia ich położenie.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 11:44
W kwestii OC dla rowerzystów oczywiście sie z tobą nie zgadzam (w ramach
niepodcinania gałęzi, na której siedzę), ty możesz mieć oczywiście inne
zdanie i raczej się w tej kwestii nie dogadamy.

Natommiast zamiast katowac rowerszystów jakimiś egzaminami nie prościej i
lepiej byłoby wybudowac w miastach spójne i rozbudowane sieci dróg dla
rowerów? Tak, aby rowerzysći i zmotoryzowani nie wchodzili sobie w paradę.

Tak przy okazji - znaczna częśc rowerzystów i tak ma prawo jazdy, jednakże
jego posiadanie nie jest żadną gwarancja przestrzegania przepisów. To
zupełnie tak, jak u kierowców i motocyklistów.

Szuwaks
8 Wrz 2005, 11:56
Witam,

| Ciekawe kiedy ktyośą włoży to stwierdzenie w usta prezydenta? :)
| Bo do niedawna właścicielem tego stwierdzenia był dyrektor ZDM. ;)
Rzecznik, a nie dyrektor ZDM, niejaki Woś.



No proszę zeszliśmy jeszcze niżej :)
Jakaś kolejna iteracja? ;)
masti
8 Wrz 2005, 12:28
Dnia pieknego 2005-09-08 o 17:39:04 osobnik zwany Kazuyoshi wystukal:

| i niech jezdza
| ale nie w masie

A dlaczego nie w masie?

Kierowcy codziennie jeżdżą w masie, więc my raz na miesiac tez
możemy. Ruch rowerowy jest równoprawną formą ruchu (a nie formą
niższą w stosunku do ruchu samochodowego) i czas sobie to zapamiętać.



nudny jesteś

marek 'moa' piotrowski
8 Wrz 2005, 13:32
toc,

 | a to raptem 5-6 samochodów które nie przejechały na tej zmianie świateł,
 | a to raptem dodatkowe 20-30 metrów korka, a to raptem...
 
 5-6 samochodów zależy też o innych warunków nie tylko od tego czy pierwszy
 ruszy te 5 sekund wcześniej.

środku cyklu tyle właśnie przejeżdża. a dzięki takiemu śpiochowi właśnie środek
się skróci.

           moa
     (z azylu na wsi)

--- GeeMail'2002+ v0.948 (cracked)
    Spill Chucked by Mocrosift

Misiek
8 Wrz 2005, 13:45

Ruch rowerowy nie jest jakąś niższą formą ruchu, niż ruch samochodowy. Jest
to _równoprawna_ forma ruchu. Skoro zatem kierowcom wolno blokowac miasto, to
rowerzystom też. My i tak zachowujemy się porządnie, bo robimy to raz w
mieisącu, a nie jak kierowcy w każdy dzień roboczy.



Owszem nie jest. Tylko jest pewna roznica miedzy korkiem spowodowanym
tym ze ludzie sie przemieszczaja w jakims celu, a tym ktory powstaje w
wyniku celowego dzilania "po to zeby pojezdzic". Gdyby rowerzysci
zablokowali droge np poruszajc sie do pracy ;) to porownanie do korkow
samochodowych byloby adekwatne. A tak raczej stosowniejsze byloby
porownanie do demonstracji taksowkarzy blokujacych ulice w protescie
(nie tak dawno przerabiane)
Zaznaczam - nie mam nic ani przeciw rowerzystom anie przeciw masie.
Zastanawiam sie tylko czy ten sposob demonstrowania cokolwiek polepszy,
czy tez wprost przeciwnie - przez wkurzenie kierowcow, jeszcze bardziej
zantagonizuje jednych i drugich?

Misiek
8 Wrz 2005, 13:51

Trudno się mówi. I tak sami siebie codzienjie paraliżują, wiec jeden czynnik
dodatkowy raz w miesiacu niewiele zmienia ich położenie.



Owszem, tylko ludzie troche mysla i rozumieja ze jak stoja w "normalnym"
korku to dlatego ze inni ludzie tez jada do/z pracy czy tam w innych
sprawach. A jak korek powstaje z powodu masy, to widza ze rowerzysci
blokuja zeby se poblokowac.
No sympatii to na pewno nie budzi...

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 14:10

| Owszem, tak myślę że nie ma to większego związku.

No to rzeczywiście rzadko jeździsz po Warszawie, albo nie zwracasz uwagi na
innych uczestników. Związek jest większy niż przypuszczasz.



Od roku jeżdżę rzadko ale nie sądzę, by się aż tak drastycznie zmieniło.
Zdecydowanie większy związek jest - bez niczyjej urazy - jak kierowca ma
około 20-tki i jedzie złomem typu 12-15 letni Polonez lub 25-letnie BMW.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 14:11

Rowerzyści to raczej mały problem, przemykają szybko. Z punktu widzenia
kierowcy najgorsi są piesi, których czerwone światło zastaje na środku
przejścia (albo jeszcze wcześniej), a którzy widzac czerwone światło ani
myslą przyspieszyć, tylko człapią powoli dumnie niczym cesarz jakiś. Często
człapią jeszcze na ukos, przez co później opuszczają przejście.



Boszzz, prowadziłeś kiedyś auto?
Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 14:16

Andrzejowi Bursztyńskiemu.



Po raz ostatni bo jesteś widzę uodporniony na wielokrotnie zwracane
uwagi - zacznij cytować wraz ze zdaniem wskazującym na początku, komu
odpowiadasz. Bez tego ludzie się gubią bo na dodatek masz pokaszanione
references. Czy to jest zrozumiałe czy nie?
Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 14:18

| A rowerzysci musza sie pogodzic z tym, ze dopoki wszyscy nie beda mieli
| OC i nie beda jezdzic zgodnie z przepisami nie beda akceptowani przez
| innych....

Twoja akceptacja nie jest raczej potrzebna do szczęscia rowerzystom,
wystarczy niewchodzenie w drogę.



A nie-rowerzystom Twoja akceptacja nie jest raczej potrzebna do szczęscia,
wystarczy niewchodzenie w drogę.

Szuwaks
8 Wrz 2005, 15:09
Witam,


| No to jak z tą legalnością?

Przeszłość?!? Nie interesowałem się Masą krytyczną az do tego wątku.



A to ciekawe.
Widać Twoje zainteresowanie jest bardzo powierzchowne.
Ja interesuję się masą od momentu jej zaistnienia.
I dlatego pozwoliłem sonie pokazać pewne elementy działania organizatorów i
uczestników, które wzbudzają wątpliwości.
Nie zauważyłeś wielu rzeczy, które wypunktowałem.
Oczywiście możesz interesować się masą od momentu ukazania się ostatnich
wypowiedzi na ten  temat, ale to nie kwalifikuje Cię nawet na asystenta
magistra.
Docent powinien poznać temat głębiej.

Ja piszę o teraźniejszości. Nie cofajmy się w przeszłość, bo jej nic
nie zmieni. Trzeba dyskutować o tym, co jest tu i teraz a nie o tym
co było kiedyś.



Jasne, w takim razie dlaczego nie dyskutujesz o tym dlaczego przestrzeń nad
tunelem "Przekręt" jest do tej pory nie zagospodarowana?
A o tym kto odpowiada za "Przekręt" z chęcią porozmawiasz?

Skoro twierdzisz, że Masa jest nielegalna, idź do organizatorów.
Uzyskasz wyczerpującą wypowiedź.



Tak prawdę powiedziawszy, to nie muszę chodzić do organizatorów.
Informację mogę uzyskać w WRD KSP, ZDM, Ratuszu gdy będę tego potrzebował.
To Ty powinieneś, dla uwiarygodnienia swych wypowiedzi, podeprzeć się
jakimiś sensowniejszymi argumentami niż "jest bo jest".

| Tak trudno opublikować skany zezwoleń?
Póki nie ma obowiazku - nie muszą tego robić, aby kilku niedowiarków
mogło wreszcie uwierzyć.



Przepraszam, ale to śmieszny argument.

Reszty nie chce mi się komentować.
I umówmy się, że jak będziesz chciał naprawdę dyskutować to podeprzyj się
mocniejszymi argumentami.

Dla mnie oświadczenie na stronie masowej, że wybrańcy popili za kasę
uzyskaną ze szprychówki (czego nie zauważyłeś), dyskwalifikuje
organizatorów.

Szuwaks
8 Wrz 2005, 15:14
Witam,


| Odpowiadam w nowym topicu, bo z jakichś powodów nie pojawia sioę moja
| odpowiedź w topicu dotychczasowym:
A komu, bo nadawcę wyciąłeś (należy pozostawiać)



No tak to jest jak się pisze na grupę przez interfejs gazeta.pl
Jakoś nie zauważyłem by Twoje posty (jakiekolwiek) zawierały informację komy
odpowiadasz.
Przesiądź się chłopie na jakiś czytnik.
Sierp
8 Wrz 2005, 16:11

| btw - rownie mocno policja powinna sie wziac za rowerzystow
| to tak nawiasem mowiac, bo niejednokrotnie prawie zawalu dostalem,
| kiedy nagle wynurzal sie przede mna nieoswietlony rowerzysta

przesiadz sie na rower a takich przezyc bedziesz doznawal za kazym razem



nie znamy sie, ale przypuszczam, ze zrobilem na rowerze wiecej km niz ty

Sierp

Sierp
8 Wrz 2005, 16:11


| "daje" masa

Ale też zmusza do pewnej krytycznej refleksji na temat wykorzystywania
samochodu w mieście.



nie, nie zmusza
to tylko wkurza

Sierp

Sierp
8 Wrz 2005, 16:13


| ale nie w masie

A dlaczego nie w masie?

Kierowcy codziennie jeżdżą w masie, więc my raz na miesiac tez możemy.
Ruch
rowerowy jest _równoprawną_ formą ruchu (a nie formą niższą w stosunku do
ruchu samochodowego) i czas sobie to zapamiętać.



ok, koncze ten watek - bo powyzszym tekstem pokazales, ze ty po prostu
nie rozumiesz co sie do Ciebie mowi, a raczej udajesz, ze nie rozumiesz

Można powiedzieć, że jest to ruch nadzwyczajny, ale kto powiedział, że
ruch
może byc tylko zwyczajny?



tutaj ponownie pokazujesz, ze udajesz glupiego

definitywny EOT
wiecej z toba nie dyskutuje

Sierp

fabio
8 Wrz 2005, 16:42

to nie wina kierowcow
btw - rownie mocno policja powinna sie wziac za rowerzystow
to tak nawiasem mowiac, bo niejednokrotnie prawie zawalu dostalem,
kiedy nagle wynurzal sie przede mna nieoswietlony rowerzysta



Sa rowerzysci i rowezysci. Podobnie jak kierowcy i kjerowcy.

Kiedy wsiadam na rower widze jednych i drugich.

Sporo kierowcow potrafi uszanowac rowerzyste na drodze. Mijaja w dosc
bezpiecznej odleglosci i nie rozpedzaja sie zbyt mocno. Ale sa tez i
palanty, ktore grzeja setka w odleglosci na wyciagniecie reki.

Wielu rowerzystow potrafi zachowac sie na drodze. Jezdza zgodnie z
przepisami, maja odopwiednio wyposazony rower i przestrzegaja przepisow.
Ale sa tez i palanty, ktore zapieprzaja wsrod przechodniow, skacza
sobier rowerem miedzy pieszymi na przejsciach dla pieszych, a w nocy od
jezdzni wyroznia ich tylko swiecacy pasek na dresie.

Mam nadzieje, ze kierowcy i rowerzysci beda ze soba kulturalnie
wspolistniec na drodze, a kjerowcami i rowezystami rownie bezwzglednie
zajmowac sie bedzie policja.

..:: fabio

fabio
8 Wrz 2005, 16:48

TO.pl says...

Ale teZ zmusza do pewnej krytycznej refleksji na temat wykorzystywania
samochodu w miescie.



Zastanow sie dobrze. Facet w ostatni piatek miesiaca po calym tygodniu
zapieprzania chce dojechac szybko do domu, aby cos zjesc i wybrac sie z
rodzina na weekend. Niestety stoi przez dwie godziny w korku, a z nieba
leje sie zar. Nie ma klimy w samochodzie, a ped powietrza jest zerowy,
bo porusza sie z minimalna predkoscia. Przed nim stado rowerzystow,
ktorzy swoj weekend juz rozpoczeli, blokuja przejazd i wesolo kreca
baczki rowerami smiejac sie z kierowcow i nazywajac ich
blachosmrodziarzami.

I Ty mi chcesz powiedziec, ze w takim czlowieku budzi sie refleksja?
Moim zdaniem budzi sie co innego. Budzi sie totalne wkurwienie.

..:: fabio

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 17:06

Zastanow sie dobrze. Facet w ostatni piatek miesiaca po calym tygodniu
zapieprzania chce dojechac szybko do domu, aby cos zjesc i wybrac sie z
rodzina na weekend. Niestety stoi przez dwie godziny w korku, a z nieba
leje sie zar. Nie ma klimy w samochodzie, a ped powietrza jest zerowy,
bo porusza sie z minimalna predkoscia.



Mówisz, że stoi dwie godziny w korku? No cóż, rowerzysta jkadący spokojnym
tempem przejedzie przez 2 godziny 40 kilometrów. I to chyba wystarczy za cały
komentarz. Skoro facet tkwi w błędnym przekonaniu o wyższości samochodu, to
jest to tylko i wyłącznie jego wina.

Przed nim stado rowerzystow,
ktorzy swoj weekend juz rozpoczeli, blokuja przejazd i wesolo kreca
baczki rowerami smiejac sie z kierowcow i nazywajac ich
blachosmrodziarzami.



Bo rower to radość, a samochód to frustracja :)

Swoją drogą kierowcy czasem nazywają rowerzystów pedalarzami, więc w kwestii
nazewnictwa 1:1.

I Ty mi chcesz powiedziec, ze w takim czlowieku budzi sie refleksja?
Moim zdaniem budzi sie co innego. Budzi sie totalne wkurwienie.



Na początku niewątpliwie tak. Refleksja przychodzi później, gdy już ochłonie.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 17:10
Może i nudny - aż do znudzenia powtarzam prawdę.
john
8 Wrz 2005, 17:14

nie znamy sie, ale przypuszczam, ze zrobilem na rowerze wiecej km niz ty



watpie ale nie o to chodzi kto ile przejechal bo zeby zobaczyc jak jest na
drodze
i jakie jest podejscie do rowerzysty widac odrazu

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 17:15
Alez jak sobie chcesz, to nie dyskutuj, płakać nie będę. Nie rozumiem tylko,
dlaczego przejazd samochodów w masie uważasz za coś oczywisatego, a
rowerzystom tego prawa odmawiasz. Pewnie znowu napiszesz, że ruch rowerzystów
na Masie Krytycznej jest niepotrzebny, a biedni sterroryzownaie przez
rowerzystów kierowcy "załatwiają ważne sprawy". I to jest bzdura, gdyż ze
znacznej ilości podróży samochodowcyh (np. tych do 5 km) można byłoby śmiało
zrezygnować na rzecz np. roweru. I wtedy znacznie łatwiej mieliby ci, którzy
naprawde _muszą_ z róznych względów pojechać samochodem.

Ale wydaje mi sie, że do ciebie ten prosty fakt nie dociera. Ty wolisz mieć
pretensje do rowerzystów, a nie do codziennie blokujących miasto kierowców-
leniuchów.

fabio
8 Wrz 2005, 17:25

TO.pl says...

Mówisz, ze stoi dwie godziny w korku? No coz, rowerzysta jkadacy spokojnym
tempem przejedzie przez 2 godziny 40 kilometrów. I to chyba wystarczy za caly
komentarz. Skoro facet tkwi w blednym przekonaniu o wyzszosci samochodu, to
jest to tylko i wylacznie jego wina.



A co jesli on lubi jezdzic rowerem? I wlasnie w weekend chcial sobie
rowerem pojezdzic? Do pracy jezdzi natomiast samochodem, bo rower sie w
jego przypadku do tego celu nie nadaje. I wiezie ze soba dwie siaty
zakupow. I nie stoi w tym przypadku w korku przez inne samochody, ale
wlasnie przez mase. A to juz nieco zmienia postac rzeczy :)

Bo rower to radosc, a samochód to frustracja :)



Ja wiem, ze rower to radosc. Bo lubie sobie po pracy zalozyc przewiewne
ubranie, sportowe buty, by pojechac w sina dal i wiem, ze moge sie
spocic, bo zaraz po wejsciu do domu pojde sie wykapac. Ale nie
przekonasz mnie do zapieprzania rowerem do pracy, gdy nam na sobie
garnitur, w reku teczke i perspektywe kilkukrotnego przenoszenia roweru
na Moscie Grota. W takim przypadku to ja naprawde pieprze rower.

Na poczatku niewatpliwie tak. Refleksja przychodzi pozniej, gdy juz ochlonie.



Niekoniecznie. Rownie dobrze moze miec swiadomosc, ze rower nie zastapi
mu samochodu. I wtedy totalnie go to wkurza, ze inni nie potrafia
spojrzec dalej niz wlasny czubek nosa i go zrozumiec.

..:: fabio

masti
8 Wrz 2005, 17:09
Dnia pieknego 2005-09-08 o 23:10:18 osobnik zwany Kazuyoshi wystukal:

Może i nudny - aż do znudzenia powtarzam prawdę.



nie, powtarzasz wyimaginowane przez siebie farmazony.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 17:26


TO.pl says...

| Ale teZ zmusza do pewnej krytycznej refleksji na temat wykorzystywania
| samochodu w miescie.

Zastanow sie dobrze.



Daj spokój - piszesz do betonu, który udaje że nic nie rozumie. A już
na pewno się nie zastanowi nad czymkolwiek.

Andrzej Bursztynski
8 Wrz 2005, 17:27

Może i nudny - aż do znudzenia powtarzam prawdę.



I żeby mnie nie świerzbiło by znowu odpowiadać - plonk dla wieszcza.
fabio
8 Wrz 2005, 17:31

says...

| Ja pisze o terazniejszosci. Nie cofajmy sie w przeszlosc, bo jej nic nie
| zmieni. Trzeba dyskutowac o tym, co jest tu i teraz a nie o tym co bylo
| kiedys.

Jakbym aktywisty SLD sluchal...



A ja, mimo ze mam nieco inny poglad na mase, to powyzsze stwierdzenie
popieram. Ludzie w Polsce za bardzo koncentruja sie na tym co bylo.
Poszukiwanie winnych, gdybanie, ciagle zadumy i rozmyslania niewiele
wnosza. Im wiecej dyskutujemy o przeszlosci, tym mniej czasu na
zainteresowanie sie przyszloscia. Im mniej czasu na zainteresowanie
przyszloscia, tym wolniejszy rozwoj. Grunt to pamietac o przeszlosci i
wyciagac wnioski na przyszlosc. Szkoda natomiast czasu na ciagle
rozgrzebywanie.

..:: fabio

kazuyosh...@gazeta.skasuj-to.pl
8 Wrz 2005, 17:39

Owszem, tylko ludzie troche mysla i rozumieja ze jak stoja w "normalnym"
korku to dlatego ze inni ludzie tez jada do/z pracy czy tam w innych
sprawach.



Popoełniasz ten sam błąd, co niektórzy moi adwerszarze. Mianowicie zakładasz,
że wszystkie podróze samochodowe sa potrzebne. Tymczasem z wielu nich
(zwłaszcza tych na krótkich dystansach, a tych jest sporo) można zrezygnować
na rzecz inynch środków transportu. I to właśnie te niepotrzebe podróze
samochodowe korkują miasto w każdy dzień roboczy, a rowerzyści tylko raz w
miesiącu.

A jak korek powstaje z powodu masy, to widza ze rowerzysci
blokuja zeby se poblokowac.
No sympatii to na pewno nie budzi...



Pewnie nie. Ale może choć raz wzbudzi refleksję, że można pojechać czymś
innym, niż samochodem.

Kazuyoshi
8 Wrz 2005, 17:40

nie, powtarzasz wyimaginowane przez siebie farmazony.



To tylko _twoje_ przekonanie, ja mam zupęłne inne.

fabio
8 Wrz 2005, 17:49

TO.pl says...

Pewnie nie. Ale moze choc raz wzbudzi refleksje, ze mozna pojechac czyms
innym, niz samochodem.



Kolego, ale Ty we mnie nie musisz wzbudzac zadnych refleksji. Ja sobie
zdaje z tego sprawe. I z jednej strony rozumiem i szanuje prawo do
takiego wyrazania pogladow, ale z drugiej strony tez rozumiem wkurwienie
kierowcow.

Moim zdaniem mamy demokracje. I dlatego tez jesli grupa ludzi chce sobie
pojezdzic masowo rowerami, to ma do tego prawo. Uwazam wiec, ze dlatego
tez masy powinny sie odbywac. Natomiast zdaje sobie tez z tego sprawe,
ze nie jest to cos, co przekona kierowcow. Wrecz przeciwnie - spowoduje
ich sprzeciw. Aby kogos przekonac musisz byc przez te osobe lubiany lub
przynajmniej neutralny. Natomiast jesli powodujesz u kogos zlosc, to
takiej osoby do niczego nie przekonasz. Zawsze napotkasz na opor, gdyz
nikt nie lubi, gdy cos mu sie narzuca.

..:: fabio

masti
8 Wrz 2005, 17:34
Dnia pieknego 2005-09-08 o 23:40:59 osobnik zwany Kazuyoshi wystukal:

| nie, powtarzasz wyimaginowane przez siebie farmazony.

To tylko twoje przekonanie, ja mam zupęłne inne.



to miej sobie dalej, paaaaa.......

MC
8 Wrz 2005, 17:58

przynajmniej neutralny. Natomiast jesli powodujesz u kogos zlosc, to
takiej osoby do niczego nie przekonasz. Zawsze napotkasz na opor, gdyz
nikt nie lubi, gdy cos mu sie narzuca.



Tak jest. Twój adwersarz chce wojny, on jest cyklistą walczacym.

Misiek
8 Wrz 2005, 21:05

Popoełniasz ten sam błąd, co niektórzy moi adwerszarze. Mianowicie zakładasz,
że wszystkie podróze samochodowe sa potrzebne. Tymczasem z wielu nich
(zwłaszcza tych na krótkich dystansach, a tych jest sporo) można zrezygnować
na rzecz inynch środków transportu.



I kto tu jest "terrrorysta"? Kto tu komu chce narzucac jak i czym ma
jezdzic?

I to właśnie te niepotrzebe podróze
samochodowe korkują miasto w każdy dzień roboczy, a rowerzyści tylko raz w
miesiącu.



Jasssne przeprowadziles badania... Ludzie se tak po Centrum w piatek
lubia pojezdzic, bez potrzeby. Bo taka farajda...
A ze sa tacy co do kiosku samochodem jada to wiem, tylko co z tego?
Rowerzysci tez sobie jezdza bez celu, dla przyjemnosci i nikt im tego
nie broni. Tylko ze kierowcy jezdzacy "niepotrzebnie" nie organizuja sie
w kolumne blokujaca wszystkim innym przejazd, nie?

Misiek
8 Wrz 2005, 21:09

I to jest bzdura, gdyż ze
znacznej ilości podróży samochodowcyh (np. tych do 5 km) można byłoby śmiało
zrezygnować na rzecz np. roweru. I wtedy znacznie łatwiej mieliby ci, którzy
naprawde _muszą_ z róznych względów pojechać samochodem.



To co piszesz to jest bzdura.
Aha jeszcze zmien klimat.
Ale z Toba faktycznie chyba nie warto

fabio
9 Wrz 2005, 00:55

TO.pl says...

Popoelniasz ten sam blad, co niektórzy moi adwerszarze. Mianowicie zakladasz,
ze wszystkie podróze samochodowe sa potrzebne. Tymczasem z wielu nich
(zwlaszcza tych na krótkich dystansach, a tych jest sporo) mozna zrezygnowac
na rzecz inynch srodków transportu.



Popelniasz ten sam blad, co niektorzy moi adwersarze. Mianowicie
zakladasz, ze kazdy potrzebuje jednego pokoju na osobe w swoim
mieszkaniu. Tymczasem z wielu z nich (zwlaszcza tych wiekszych, a tych
jest sporo) mozna zrezygnowac na rzecz dokwaterowania biedniejszych,
ktorych nie stac na wlasne mieszkanie.

..:: fabio

fabio
9 Wrz 2005, 01:14

| przynajmniej neutralny. Natomiast jesli powodujesz u kogos zlosc, to
| takiej osoby do niczego nie przekonasz. Zawsze napotkasz na opor, gdyz
| nikt nie lubi, gdy cos mu sie narzuca.

Tak jest. Twój adwersarz chce wojny, on jest cyklista walczacym.



To raczej walka z wiatrakami. Bo ludzie jezdzili, jezdza i beda jezdzic
samochodami, chyba ze ktos wymysli lepszy srodek transportu. To tak
jakby walczyc o to, aby slonce bylo zielone.

..:: fabio

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 01:54
Jak najbrdziej, w warunkacch miejskich (warszawskich) też przejechałem
tysiące kilometów. I jakoś rowerzyści nigdy nie sprawiali mi problemów, a
piesi owszem.
Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 01:55

Daj spokój - piszesz do betonu, który udaje że nic nie rozumie. A już
na pewno się nie zastanowi nad czymkolwiek.



Za to ty się zastanawiasz. To widać :D

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 02:03

A co jesli on lubi jezdzic rowerem? I wlasnie w weekend chcial sobie=20
rowerem pojezdzic? Do pracy jezdzi natomiast samochodem, bo rower sie w=20
jego przypadku do tego celu nie nadaje. I wiezie ze soba dwie siaty=20
zakupow. I nie stoi w tym przypadku w korku przez inne samochody, ale=20
wlasnie przez mase. A to juz nieco zmienia postac rzeczy :)



Zakłądając, że miesiąc liczy sobie 21 dni roboczych, to kierowca stoi w
korku przez innych kierowców właśnie 21 razy w mieisącu i to z reguly dwa
razy dziennie. Jak to się ma do częstotliwości korkó wywołanych przez Masę,
wyjaśniać chyba nie muszę.

Dlatego jesli ktoś naprawde _musi_ z różnych względów pojechać samochodem,
to niech keiruje swoje pretensje do tych wszystkich, którzy wsiadają do
samochodu, chociąz nie muszą nim jechać. Bo to oni są winni korkom w
miescie. To oni są winni, że taki człowiek dzień w dzień nie może wygodnie
przejechać. To ich jest wina, a nei rowerzystów.

Dlatego dziwnym wydaje sie byc kierowanie pretensji do masowiczów
blokujacych przejazd raz w mieisącu przy jednoczesnym pominięciu kierowców-
leniuchów blokujących miasto codziennie.

Ja wiem, ze rower to radosc. Bo lubie sobie po pracy zalozyc przewiewne=20
ubranie, sportowe buty, by pojechac w sina dal i wiem, ze moge sie=20
spocic, bo zaraz po wejsciu do domu pojde sie wykapac. Ale nie=20
przekonasz mnie do zapieprzania rowerem do pracy, gdy nam na sobie=20
garnitur, w reku teczke i perspektywe kilkukrotnego przenoszenia roweru=20
na Moscie Grota. W takim przypadku to ja naprawde pieprze rower.



OK, ciebie nie przekonam, ale zrozum, że nie stałbyś w tych monstrualnych
korkach, gdyby częśc leniuchów, nie majacych koniecznosci skorzystania z
samochodu, dało się przekonać do innych środkó transportu.

Niekoniecznie. Rownie dobrze moze miec swiadomosc, ze rower nie zastapi=20
mu samochodu. I wtedy totalnie go to wkurza, ze inni nie potrafia=20
spojrzec dalej niz wlasny czubek nosa i go zrozumiec.



Ci inni to nie tylko rowerzysći, ale także kierowcy, którzy korzystają z
samochodu zupełnie bes sensu, majac możLiwośc zastąpienia go innym srodkiem
transportu. Proponuję zatem wnosić pretensje także do nich, a wręcz _przede
wszystkim_ do nich, bo to oni w odróżnieniu od rowerzystów blokują ci
przejazd _codziennie_.

Akarm
9 Wrz 2005, 02:03

| ludzie chcą jeździć po mieście rowerem, a kierowcy
| skutecznie im to utrudniają a czesto wręcz uniemożliwiają.
w jaki sposob kierowcy utrudniaja/uniemozliwiaja?



Na przykład spychając z jezdni. Nieciekawie mi się zrobiło, kiedy
kierowca autobusu zepchnął mnie (ocierając bokiem) na tory tramwajowe
przy Norblinie. Całe szczęście, że tramwaj nie jechał, no i że tam
krawężnik jest niski.

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 02:05

To co piszesz to jest bzdura.
Aha jeszcze zmien klimat.
Ale z Toba faktycznie chyba nie warto



Bardzo fajne "merytoryczne" argumenty. Naprawde nie stać cię na więcej?

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 02:13

To raczej walka z wiatrakami. Bo ludzie jezdzili, jezdza i beda jezdzic=20
samochodami, chyba ze ktos wymysli lepszy srodek transportu.



Nie chodzi o to, aby wszyscy nagle zrezygnowali z samochodów i przesiedli
się na rowery. Chodzi o transport zrównoważony, gdzie częśc ludzi jedzie
samochodem, część zbiorkomem, część rowerem (od 10 do 30%). Masa Krytyczna
jest m.in. po to, aby walczyć o warunki dla transportu zrónoważonego, aby
ludzie wybierając rower czy np. zbiorkom nie natrafiali na zniechecające ich
utrudnienia. Stąd postulaty wytyczania dróg dla rowerów, bus-pasów itd.

To, co obecnie robi się w Warszawie, to uzależnianie ludzi od samochodów bez
prób stworzenia im jakiejkolwiek sensownej alternatywy. Jednem z celów Masy
jest zmaian tego stanu rzeczy. Przykłady innych krajów, gdzie stworzono
warunki do transportu zrównoważonego, pokazują, że część ludzi majac
stworzone dobre warunki do skorzystania z innego niż samochod środka
transportu, przesiada się na rower albo do zbiorkomu. Oczywiscie nie
wsyzstkie samochody znikają z ulic, ale jesli nawet zniknie ich znaczna
część, to od razu wydatnie poprawi się stan środowiska, bezpieczeństwo w
komunikacji i jakość przestrzeni mieskiej, odpadnie też duża częć
kosztownhych wydatków na budowę i utrzymanie infrastruktury drogowej. I to o
to tu chodzi, a nie o to, aby każdy keirowca przesiadł się na rower.

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 02:19

I kto tu jest "terrrorysta"? Kto tu komu chce narzucac jak i czym ma
jezdzic?



Niczego nikomu nie narzucam. Przypominam tylko, że istnieją możliwości
skorzystania z innego srodka transportu  niż samochodów i wskazuję, jakie
skutki rodzi masowe korzystanie z samochodu. Wnioski kazdy może przeciez
wyciągac sam, bez jakiegokolwiek narzucania.

Jasssne przeprowadziles badania... Ludzie se tak po Centrum w piatek
lubia pojezdzic, bez potrzeby. Bo taka farajda...



Owszem, lubią. Znam wielu ludzi, którzy jak mają się przemieścić 1 km po
centrum, to wolą jechac 10-15 minut samochodeem, niż pójść 10 minut
piechotą, bo 10 minutowy spacer ciezko ich przeraża. O tym, że 1 km można
zrobić w 3 minuty rowerem, już nawet nie wspominam :)

A ze sa tacy co do kiosku samochodem jada to wiem, tylko co z tego?
Rowerzysci tez sobie jezdza bez celu, dla przyjemnosci i nikt im tego
nie broni.



Tylko, że rowerzysci nie wytwarzają przy tym hałasu, niepotrzebnych spalin i
nie przycyznijaą się do szybszego zużycia nawierzhcni dróg (a remont
kosztuje, prawda?).

Tylko ze kierowcy jezdzacy "niepotrzebnie" nie organizuja sie
w kolumne blokujaca wszystkim innym przejazd, nie?



Taka kolumna kierowców tworzy się samorzutnie, nie trzeba żadnej "odgórnej"
organizacji.

Szuwaks
9 Wrz 2005, 02:22
Witam,




[...]

Ty, rowerzysta, czy do Ciebie na prawdę nie dociera, że pisząc na grupę
przez tak badziewiasty interfejs dla Usenetu jakim jest www Gazety
Wyborczej, onetu czy czegokolwiek, powinieneś pozostawiać informację komu
odpisujesz?
Zsiądz z roweru choć przed komputerem i ne zachowuj się tu jak rowerzysta na
chodniku.
To że informatycy udostępnili narzędzie pozwalające na dotarcie do Usenetu
nawet największym matołkom nie znaczy, że mogą robić wszystko po swojemu.

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 02:24
OK, tylko jest rzeczą oczywistą i nie podlegającą dyskusji, że mieszkać w 3
osoby w 3 pokojach jest wygodniej, niż mieszkać w 10 osób w 3 pokojach.
Natomiast to, czy samochód jest w warunkach miejskich lepszy od roweru, to
już nie jest takie oczywiste. Czytajac o kolejnych korkach, paraliżach
komunikacyjnych itd., można nabrać co do tego wiele poważnych wątpliwości.

Tylkoe nie pisz, że ty musisz autem, bo gajer, teczka itd. To ja już od
dawna wiem, ale z moich obserwacji wynika, że nie wszyscy kierowcy wysiadają
z samochodów w gajerze i z teczką.

Axel
9 Wrz 2005, 02:51




| Daj spokój - piszesz do betonu, który udaje że nic nie rozumie. A już
| na pewno się nie zastanowi nad czymkolwiek.

Za to ty się zastanawiasz. To widać :D



Ty nawet nie potrafisz zrozumiec, jak ma wygladac post na grupie, wiec co tu
mowic o jakiejs sensownej wymianie argumentow.

Axel

Kazimierz 630
9 Wrz 2005, 03:14

Dla mnie oświadczenie na stronie masowej, że wybrańcy popili za kasę
uzyskaną ze szprychówki (czego nie zauważyłeś), dyskwalifikuje
organizatorów.




tyle (a zniżkę pokrył sam lokal, a nie organizator masy).
Pieniądze ze szprychówek są wydawane na legalizację masy, sprzęt grający
i parę innych rzeczy wykorzystywanych w czasie masy.

Trzypion
9 Wrz 2005, 03:59

Daje do myślenia, że kierowcy to nie jedyni użytkownicy dróg i czasami z
rowerzystami też trzeba się liczyć.



Rowerzysta nie jest czasem kierowcą? :)

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 05:13

Rowerzysta nie jest czasem kierowcą? :)



Czepiasz się :)

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 05:16

To że informatycy udostępnili narzędzie pozwalające na dotarcie do Usenetu
nawet największym matołkom nie znaczy, że mogą robić wszystko po swojemu.



To regularne stosowanie szuwaksu poprawia intelekt? Aż muszę spróbować :)

Ale OK, masz na początku posta to, co chciałes i dajmy temu pokój.

Kazuyoshi
9 Wrz 2005, 05:18

Ty nawet nie potrafisz zrozumiec, jak ma wygladac post na grupie, wiec co
tu mowic o jakiejs sensownej wymianie argumentow.




nic nie stoi na przeszkodzie, aby doszło do wymiany argumentów. A zatem
słucham, jakie masz argumenty?

Axel
9 Wrz 2005, 06:11





już
nic nie stoi na przeszkodzie, aby doszło do wymiany argumentów. A zatem
słucham, jakie masz argumenty?



Argument jest prosty i wielokrotnie przytaczany - Masa powoduje tylko
wkurwienie kierowcow, a nie przesiadanie sie na rowery. Dopoki tego nie
zrozumiesz, nie ma o czym rozmawiac.

Axel

Maciej Czerwiński
9 Wrz 2005, 06:17

Argument jest prosty i wielokrotnie przytaczany - Masa powoduje tylko
wkurwienie kierowcow, a nie przesiadanie sie na rowery. Dopoki tego nie
zrozumiesz, nie ma o czym rozmawiac.



A uzasadnienie jakieś mógłbyś wskazać?

Adam Pietrasiewicz
9 Wrz 2005, 06:37

W piątek 09-września-2005 o godzinie 12:17:05 Maciej Czerwiński

| Argument jest prosty i wielokrotnie przytaczany - Masa powoduje tylko
| wkurwienie kierowcow, a nie przesiadanie sie na rowery. Dopoki tego nie
| zrozumiesz, nie ma o czym rozmawiac.
A uzasadnienie jakieś mógłbyś wskazać?



Gadał chłop do obrazu.

"Padanie deszczu powoduje zwilgotnienie chodnika."

"A uzasadnienie jakieś mógłbyś wskazać?"


Strona 1 z 41, 2, 3, 4

Powiązane tematy

''My, Warszawiacy'' - a kim w zasadzie jesteście?
Metro Warszawa - Metro Moskwa
Berlińczyk (socjalista) bada warszaw skie osiedla zamknięte (Gazeta.pl)
MENSA POLSKA - sesja testowa w Warszawie - 25.02.2007
Warszawski rynek sprzetu komputerowego (gdzie kupic monitor?)
Liga Polskich Rodzin przeciwna paradzie ( Życie Warszawy)
Trasa Warszawskiej Masy Krytycznej 2004 11
Papiez odszedl.... Dlaczego tylko w Warszawie nie bija dzwony?
Warszawska Karta Miejska - jaka prawda?
Browary Warszawskie do zamknięcia (Wybo rcza)
Uwaga na warszawiaka! (Rzeczpospolita, Moje Auto)
Warszawa miastem bez uśmiechu? (Gazet a.pl)
250 mtrowa synagoga powstanie w Warszawie
drobne wykroczenia ludzi chodzących po Warszawie
Twarde podsumowanie "Syren Powstania Warszawskiego"
Katalog wiadomości z grup dyskusyjnych || Start
Linki,