Właśnie wróciłem po 12 godzinach pracy do domu, w drodze powrotnej musiałem
odstać swoje, gdyż brygada nudzących się rowerzystów
zorgranizowała sobie przejazd przez główne ulice Warszawy powodując korki.
Oczywiście korki były zapewne efektem zamierzonym, gdyż ich przejazd odbywał
się wyjątkowo wolno. Chciałem się zapytać (zapewne jest na grupie paru
fanatyków) jaki cel miał ten przejazd? Rozumiem, że rozpoczęły się dla
niektórych wakacje, jak również rozpoczęło się lato, ale chyba nie jest
to powód aby paraliżować centrum stolicy bezmyślną akcją mającą na celu...
No właśnie co mającą?
Mnie się nic nie stało, że odstałem pare minut w samochodzie, ale widziałem
dwie karetki eRki jadące, a raczej czekające aż szanowni cykliści sobie
spokojnie przejadą. Myślę, że pacjenci w owych karetkach nie spacjalnie
byli zadowoleni z tej przecudownej akcji, być może są przez tę akcje
już na tamtym świecie...
Chciałem stanowczo zaznaczyć, że fanatyzm pod każdą postacią jest szalenie
groźny i niebezpieczny, a miałem wrażenie, że w owej kolumnie rowerzystów
widziałem osobników mających coś w sobie z fanatyków (pokazywanie
"fucków" kierowcom stojącym w korku i tym podobne bardzo wyszukane gesty).
Takie akcje (jak również przykuwanie się łańcuchami do drzew itp) nie mają
nic w sobie z ekologii. Dlaczego? Polecam serię pierwszych zajęć
na wydziałach, na których owe kwestie są poruszane (ochrona środowiska itp).
I na koniec chciałem się przynać, że rowerem po Warszawie w okresie
wioseno-jesiennym jeżdże bardzo często, myślę sobie, że rowerem mogłem
więcej przejechać kilometrów niż jeżeli samochodem jako kierowca (jeżdże
stosunkwo niedługo), ale taki i podobnych akcji nie jestem w stanie
zrozumieć. Bezmyślność, bezczelność, brak wyobraźni, nieznajomość przepisów
drogowych obserwuję zarówno wśród rowerzystów jak i kierowców. Doskonale
również rozumiem, że liczba ścieżek w Warszawie jest wysoce niewystarczaja,
zresztą obwodnic, wiaduktów dla ruchu tranzytowego również i z tego
faktu doskonale chyba sobie wszyscy zdają sprawę...