Witam,
| kupy zrujnowany kraj pracowali dla przyszłych pokoleń i wkładali w to
| serce tak jak się zazwyczaj robi odbudowując dom - a ty to kwestionujesz?
Oczywiście, a skąd Szuwaks razem z tobą możecie wiedzieć co i kiedy
kierowało tymi ludźmi? Śmieszni jesteście. Odpowiedź właśnie znajdziesz u
Wajdy a nie w waszych bajdurzeniach.
Oj, MC, ale masz wąski horyzont :))))
Nie dość, że nie czytasz co ludzie piszą (w realu: nie słuchasz co mówią) to
nie masz na tyle wyobraźni, by pewne rzeczy pojąć.
Tłumaczę: I ja i AL wiedzą to z przekazu jaki dały im wcześniejsze
pokolenia.
Pokolenia, które są i przez AL i przeze mnie szanowane i słuchane.
Po wojnie, mój Ojciec rozminowaływał nasz kraj, bo był saprem.
Narażał swoje życie by inni mogli spokojnie mieszkać, pracować, orać i siać,
by inni mogli jeść.
W czasie wojny był w konspiracji, potem w wojsku. Wojsku Polskim, gdzie
służył dla Polski.
Zanim się urodziłem, parę razy prawie Go straciłem.
Znam, z opowiadań, wielu Jego kolegów, którzy wybuchnęli za takich jak ja,
Al, czy Ty MC.
I nic to nie miało wspólnego z czerowną bolszewią, UB czy milicją
strzelającą do górników.
W 1981 roku byłem w wojsku w Ełku.
W saperach.
Pamiętasz zapewne jakie to były czasy.
Co prawda nie jeżdziłem na akcje "niewybuch", ale kolega z plutonu
interwencyjnego jeździł.
Na alarm pojechali kiedy miał 5 dni do cywila.
Wyciągali zardzwiałe żelastwo, by nikomu nic sie nie stało.
Chłopak nie wrócił.
Obwinisz za to komunę i UB?
Nie można z całej układanki wyjmować tylko te klocki, które Ci wygodnie.
Komuna to było UB, rząd zdalnie sterowany z Moskwy, strzelanie do górników
z Wujka (to dla zwolenników kłamstwa o cywilizowaniu sie komuny) i kartki
na cukier. Dlatego ckliwy obrazek przedstawiony przez Szuwaksa nie jest
prawdziwy.
Ten ckliwy, jak go nazywasz, obrazek, jest naszą historią.
Historią, którą tworzyli ludzie, którzy zaciekle walczyli z okupantem w
czasie Powstania, Ci którzy latali ze zrzutami dla Warszawy i ginęli w
go naprawiać i budować na nowo.
Strasznie Ci współczuję, że tego nie rozumiesz i nie czujesz.
Odwoływanie sie tylko do jednego spojrzenia na te sprawy jest olbrzymim
ograniczeniem.
Co nie znaczy, że nie cenię pana Wajdy :)